Długo każą nam czekać na Mesjasza panowie ze Orange The Juice. Trzy przeszło lata minęły od miażdżącej głowę płyty „You Name It” a, jak dotąd, dostajemy jedynie mniej lub bardziej regularną porcję informacji prasowych na temat tego, co już udało się nagrać bądź, co nagrać zespół ma w planie
I w końcu jest coś więcej, coś jak pocałunek w skroń plus pomachanie paczką prezerwatyw przed stosunkiem – jest singiel zapowiadający mesjanistyczny majstersztyk. „Romanian Beach” to materiał, na który składa się sam singiel, jego trzy remiksy i dwa totalnie wykręcone, klimatyczne w pomarańczowym stylu wypełniacze. Świetnie nagrany, świetnie wydany. I cóż po nim? Przede wszystkim wiemy, że Orange The Juice żyje, że skład cały czas pracuje i podąża swoją połamaną drogą eksperymentów z pogranicza setek gatunków i inspiracji. Ten materiał bez wątpienia robi potwornego smaka na więcej.
Pytanie: czy zespół udźwignie moc „You Name It”? Debiut stalowowolan był niemal, jak objawienie. Wspaniale, że zespół nie zmienił muzycznego oblicza, że nie zdecydował się pójść w zupełnie nową stronę. Przynajmniej „Romanian Beach” sugeruje, że tak się nie stanie na nowym krążku. Panowie, czekamy – no, dalej!
Jak informuje zespół, za finalny miks oraz mastering płyty „The Messiah Is Back" odpowiada Piotr "Falko" Rychlec, znany ze współpracy choćby z Justyną Steczkowską, Stanisławem Sojką, Matragona, Tołhajami czy Zbigniewem Hołdysem. Okładkę krążka, podobnie jak w przypadku debiutu Orange the Juice, przygotowało Studio TOFU z Gdańska. Płyta będzie dostępna bezpłatnie w wersji cyfrowej także w Internecie
„Cześć Danielu - piszę na Facebooku do menedżera OTJ - Siedzę właśnie nad Waszym materiałem, nad „Romanian Beach”. Kiedy w końcu dostaniemy Mesjasza?” - pytam.
„Naprawdę nie wiem”, odpowiada Daniel.
Cholera! (Ok, użyłem innego słowa...)
„Przyszły rok – tłumaczy – nie mamy jeszcze wydawcy”.
„Ale początek? Wiosna? Później? - pytam”.
„Pierwsza połowa roku – pisze - Całą energię pompujemy w album. Gwarantuję, że na pewno będziecie zaskoczeni”.
Zatem, moi drodzy, jeszcze trochę przyjdzie nam poczekać na drugi duży album Orange The Juice. A o tym, że poczekać naprawdę warto, niech świadczy „Romanian Beach”. Sprawdźcie ten materiał!
Paweł Boroń
Orange The Juice, Romanian Beach, EP 2011
Sprawdź:
Recenzje płyt