
Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce... wybaczcie, to nie ta bajka. Dawno, dawno temu, kiedy muzyków Jumanji nie było zapewne nawet w planach ich szanownych rodziców, niejaki Bob Marley nagrał utwór pod tytułem “Punky Reggae Party”. Biedaczyna nie przypuszczał pewnie ze tymi trzema prostymi słowami zdefiniuje cały trend muzyki, obecnie niezwykle popularnej w naszym pięknym kraju. Czy w tej szufladce mieści się debiutancka płyta Jumanji?
Nie spodziewajcie się ze po przesłuchaniu płyty waszą kuchnię zdominują rozszalałe małpy, do pokoju wbiegną nosorożce, a samochody na parkingu za oknem zostaną zdemolowane przez stado słoni. Z filmem z Robinem Williamsem, twórczość Jumanji łączy tylko i wyłącznie sympatyczna i chwytliwa nazwa. Zespół powstał w 2006 roku w Bytomiu, trzy lata później własnym sumptem wydali epkę “Życie to gra”, po drodze zaliczyli wiele koncertów u boku takich tuzów jak Farben Lehre, T.Love czy też Myslovitz, teraz zaś ukazał się ich debiutancki album, na którym Jumanji postanowili maksymalnie wykorzystać pojemność płyty cd, prezentując aż 15 kawałków. Mimo że zespół twierdzi że ich muzyka jest trudna do zaszufladkowania, na swoim debiucie prezentują dość tradycyjne postpunkowe granie w duchu lat 80, przeplatane elementami reggae i ska, gdzieniegdzie urozmaicone brzmieniem skrzypiec, które dodają całości nieco folkowego charakteru. By nie popaść w przesadną krainę łagodności, Jumanji czasem zdradzają reggae’owe bujanie z ostrzejszym punkowym graniem, które jest idealnym podkładem do tekstów wyśpiewanych nieco gniewnym głosem Piotra Balcarczyka. A propos tekstów – są one dość buntownicze, zamiast typowej dla tego gatunku „pozytywnej wibracji” koncentrują się raczej na trafnym opisywaniu szarej rzeczywistości, kontaktów międzyludzkich czy tez walce ze stereotypami. Można by ponarzekać ze to nieco spóźniona płyta, ze to wszystko już było, że tego typu granie słyszeliśmy u setek innych wykonawców, ale z drugiej strony kto by się tym przejmował? Sympatyczna załoga Jumanji ma na pewno wszystkie atuty by zdobyć rzesze młodych dusz, czego im z całego serca życzymy. Podobnie jak i spełnienia ich największego marzenia - występu na głównej scenie Woodstocku.
Krzysztof Stachowiak
Recenzje płyt