
Krótkie, trzy utworowe wydawnictwo niezwykle młodego Płockiego zespołu Shredlust, to kolejny ciekawy debiut na polskiej scenie ciężkich brzmień. Wydawnictwo zaskakująco udane, prezentujące zespół niezwykle sprawny technicznie, w dodatku z pomysłem na własną twórczość.
Jak wynika z nieco mrocznej i złowrogiej biografii zamieszczonej na oficjalnej stronie zespołu, powstali w 2010 roku w Płocku. Pierwszą rzeczą jaka rzuca się na uszy po wrzuceniu płyty do odtwarzacza, jest znakomita, zrealizowana zaledwie w ciągu czterech dni, produkcja. Jak na tego typu wydawnictwo – solidna, selektywna i doskonale oddająca brzmienie każdego z instrumentów. Shredlust nie serwują słuchaczowi ekstremalnych deathmetalowych wyziewów, zamiast tego skupiają się na średnio czadowym, ale zagranym z energią, anglojęzycznym heavy metalu, z domieszką thrashu, oraz nieco nowocześniejszych klimatów. Zresztą jak sami przyznają, tworzona przez nich muzyka stanowi wypadkową ich inspiracji i muzycznych fascynacji. Mimo ze sami podkreślają swoja młodość i niedojrzałość, zupełnie nie słychać tego w warstwie muzycznej. W tych trzech, notabene całkiem rozbudowanych i nieźle rozwijających się kompozycjach, każdy instrument jest dokładnie na swoim miejscu, ciekawie brzmi zwłaszcza sekcja z wyraźnym i aktywnym basem oraz praca obu gitarzystów, którzy poza generowaniem chwytliwych riffów potrafią zaskoczyć całkiem przyzwoitą solówką. Jedyną rzeczą do której można by się przyczepić jest akcent wokalisty – nie przeszkadza to jednak zbytnio w obcowaniu z zadziornymi, gniewnymi wokalami, idealnie zresztą pasującymi do dźwięków Shredlust. Podsumowując - niezwykle udane demo, zaostrzające apetyt na pełnowymiarowe wydawnictwo zespołu. Czekamy!
Recenzje płyt