
Obscure Sphinx jest odkryciem tego roku, pojawili się wraz z debiutancką płytą i zamieszali na polskiej scenie post-metalowego grania. Zagrali trasę z Blindead i zdobyli serca słuchaczy wtłaczając w nie coś przepięknie mrocznego. Czarują koncertową publiczność melancholijnymi dźwiękami by za chwilę wybuchnąć brudem, którego nie powstydziłby się Neurosis. Ich koncerty to genialne widowiska złożone z pełnych gracji ruchów scenicznych wokalistki (która, swoją drogą, mogłaby wygrać większość telewizyjnych programów od Top Model do Szansy na sukces), plemiennych bębnów i ostrych jak brzytwa gitar. Kto nie był na ich koncercie, ten nie wie o czym mówię.
A teraz kilka słów od Yonego, gitarzysty Obscure Sphinx.
Jak to się stało, że rozpoczęliście granie tak cholernie obskurnego gatunku metalu jakim jest sluge? Oczywiście delikatniejsze partie są przepiękne, ale głównie epatujecie rdzą, błotem i depresją.
Bo mamy ciemną i duszną salę prób. Jest tak depresyjna, że nie jesteśmy w stanie wykrzesać z siebie nic optymistycznego :) A poważnie, cóż, siedzi w nas po prostu chęć grania czegoś z klimatem a z drugiej strony wszyscy obracamy się w kręgu jakiejś tam ponurej muzyki i to na pewno ma duży wpływ na to, jak chcemy grać.
Tacy ładni ludzie a taka muzyka?
Ale że co? Że niby jesteśmy ładni? No wiesz, dobry look jest podstawą sukcesu komercyjnego, więc casting był mocno utrudniony ale się udało, ha ha ha!
Daleka była droga do „Anaesthetic Inhalation Ritual”? Kręta i wyboista, czy może jak po maśle?
To zależy. Większość materiału powstała niejako samoistnie, za to dopieszczanie tych utworów trochę nam zajęło. Tak naprawdę to drobnym ewolucjom kawałki są poddawane cały czas i to nawet nie na zasadzie "od teraz gramy ten fragment w ten sposób" tylko pojawia się po prostu element improwizacji - "hmmm, może tutaj zagram to sobie z kaczką?" albo "to przejście tak zabrzmi fajniej". No i pamiętajmy, że sam proces nagrania płyty z różnych przyczyn trwał pewnie z pół roku więc pewne rzeczy podlegały w tym czasie zmianom. Ale nie sądzę, żeby droga była wyboista. Myślę, że ogólny kształt płyty był zarysowany od początku, reszta to kosmetyka.
Dlaczego nazwaliście się Obscure Sphinx? Sądzę, że wiąże się z tym pewien rodzaj historii. Tłumaczenie słowa ‘obscure’ każdy może sprawdzić sobie w słowniku, ale mnogość znaczeń może powalić. Które z nich jest odpowiednie dla Was?
Ciężko znaleźć nazwę, która możliwie pełnie koresponduje z muzyką jaką się gra. Zarówno "obscure", jak i "sphinx" niosą ze sobą jakąś wieloznaczność, niedopowiedzenie i tajemnicę. Użyte razem jeszcze bardziej potęgują swoje znaczenia. To było to: stworzenie nocne, trochę mityczne, czasem straszne. To dość ładnie określało kierunek, w jakim zespół miał podążać
Co sądzicie o polskiej scenie metalowej, eksperymentalnej?
Jest mnóstwo doskonałych zespołów, naprawdę grających na światowym poziomie. I to w niezwykle szerokim spektrum: od czystego progresu jak Division By Zero, przez wszelkie akcje postowo - sludge'owo - hardcorowe jak niewiem: Moanaa, Guantanamo Party Program, Butterfly Trajectory do math czy noise z Moją Adrenaliną czy Phobhem na drugim końcu. Poza tym mamy też cały czas tuzów muzyki "innej" jak Proghma-C, Blindead, Indukti czy wreszcie robiące już światową karierę Tides From Nebula. Także scena w mojej opinii ma się całkiem nieźle. I nawet jeśli jakieś zespoły kończą działalność to w to miejsce powstają nowe, ciekawe projekty. A każdy ma do powiedzenia coś swojego, wprowadza w jakiś swój, ciekawy świat. Warto ją śledzić, chodzić na koncerty, słuchać płyt.
Dążycie do czegoś konkretnego? Wyznaczyliście choćby jeden z punktów granicznych?
Niesiecie ogień? : )
Oczywiście, że niesiemy. Zaniesiemy go do samej Valhalli i obudzimy Odyna i Thora z wiecznego snu! :) A co do punktów granicznych? Nie, nie mamy. Idziemy cały czas do przodu i sami zobaczymy co z tego wyniknie. Jesteśmy gotowi na wszystko co ma przynieść nam przyszłość. Jeśli nam się uda grać trasy po USA i Japonii to na pewno tę szansę wykorzystamy. Jedynym obostrzeniem na dzień dzisiejszy jest jedynie niechęć do pójścia na ustępstwa. Jeżeli ktoś nam powie "sprzedamy Obscure Sphinx ale musicie zacząć grać jak Nightwish" to raczej na to nie pójdziemy.
Wydaje mi się, że należycie już do polskiej czołówki post-metalowego grania. Trasa z Blindead zobowiązuje. Czujecie pewnego rodzaju ciśnienie?
Hmmm. Raczej staramy się je wytworzyć niż je czujemy. Lubimy je.
Czy chcielibyście przekazać jakieś słowo zespołom dopiero wchodzącym na rynek muzyczny?
Grać z całej siły, bez kompromisów, nie tracić wiary i być gotowym na poświęcenia. Jest to ogrom pracy, który trzeba wykonać, ale nic tak nie rekompensuje krwi, potu i łez jak pozytywny odbiór tworzonej muzyki. No i trzeba kochać to, co się robi - jeśli do czegoś się zmuszasz to nigdzie nie zajdziesz.
Dzięki za wywiad!
Rozmawiał: Filip Szyszkowski
Foto: Jarek "Khaal" Kubicki
Zespół