
Butterfly Tracjectory to poznański zespół grający muzykę o zabarwieniu... Negatywnym, delikatnie mówiąc. Ich utwory to kawały slugowego mięsa w post-metalowym sosie. Ciężkie wałki miażdżące kości i piękne partie delikatnych dźwięków złączone w jedno, czysta magia na zimowe wieczory.
Zapraszamy do przeczytania kilku słów od bardzo miłego wokalisty i gitarzysty BT Piotra Żurawskiego.
Widziałem Was na koncercie z Obscure Sphinx. Kawał porządnego slugowego grania. Powiedz mi, co daje wam motywację do grania takiego rodzaju muzyki? Jesteście wkurzeni na rzeczywistość?
PŻ: Myślę, że każdy z nas jest na tę rzeczywistość w pewien sposób wkurzony, ale staramy się nie zapominać o tym, że zawsze może być gorzej. Muzyka i teksty inspirowane są w dużej mierze pewnymi negatywnymi doświadczeniami, ale nie tylko.
Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć, czym jeszcze?
Doświadczeniami pozytywnymi. Ale stanowią one jednak mniejszą część inspiracji. Duży wpływ na to, jak brzmimy mają także zespoły, których słuchamy.
Jesteście całkiem młodym zespołem, ale na pewno macie już swoje przemyślenia na temat polskiej sceny muzycznej. Uważacie, że ciężko się przebić z taką muzyką?
Trudno powiedzieć. Z jednej strony jest to ciężkostrawna muzyka, z drugiej post-metal i sludge w Polsce jeszcze nie nasyciły sceny muzycznej i cały czas jest, w czym rzeźbić. Myślę, że o względnie rozumianym sukcesie nie decyduje gatunek, jaki się gra, a jakość muzyki i mam nadzieję, że kiedyś osiągniemy taki poziom, żeby się przebić.
Powiedz mi, jak wyglądają wasze próby? Chodzi mi głównie o to czy jest gdzie je przeprowadzać i jak to wygląda pod względem jakościowym.
Mamy niewielką salkę w piwnicy dużego budynku fabrycznego. Musieliśmy sami założyć tam kraty w oknach i drzwiach oraz pookładać ściany i podłogę dywanami, bo nie dało się grać. Wciąż jest kiepsko - głośno i ciasno. Najbardziej cierpi na tym wokal, bo zamiast skupiać się na poprawnym wyprodukowaniu dźwięku, drę się wniebogłosy, żeby było coś słychać i niepotrzebnie zdzieram gardło. Na szczęście w ciągu kilku dni będziemy oglądać dwie inne (podobno znacznie lepsze) sale i mam nadzieję, że komfort próbowania się znacznie zwiększy. Jak się przeniesiemy do jednej z nich :)
Przeczytałem gdzieś, że pierwszy kawałek "Defibrylacja" z waszej Epki wyznaczył kierunek, w którym chcecie się dalej poruszać. Jakie były wasze inspiracje podczas nagrywania tego materiału?
Cult Of Luna, Opeth, śmierć, ból, mrok i pożoga. :) Jednak nowy materiał już się nieco różni od tego, co mieliśmy grać na początku. Zaczyna być trochę progresywnej. Defibrylacja to typowy sludge/post-metal. Gramy live już trochę więcej kawałków i wydaje mi się, że są one mocno różne od Deki.
Czy nie boicie się, że w pewnym momencie albo nazbyt przekombinujecie albo staniecie się klonami inspiracji?
Nie boimy się tego. Myślę, że nawet EPka nie jest typowo post metalowa. Obaj się zgadzamy, że Defibrylacja jest, ale kolejny numer "Three" moim zdaniem koło post metalu nawet nie leżał. Poza tym mamy już pomysł na kierunek, w którym chcemy iść i mam nadzieję, że wkrótce ktoś napisze, że mamy własny styl. Jednak wiem, że porównań nie da się uniknąć.
Czy jesteś w stanie podać kilka zespołów, które polecasz fanom polskiego post-metalu? Oczywiście oprócz Butterfly Trajectory :)
Bez wahania jako pierwszy zespół wymienię Obscure Sphinx i wcale nie dlatego, że się z nimi ziomalimy, tylko ze szczerego podziwu dla ich muzy i przede wszystkim występów na żywo, przy których koncert Behemotha z niesamowitą oprawą pirotechniczną nie robił na mnie już takiego wrażenia. Dalej Blindead...Wszyscy znają. Z mniejszych kapelek bardzo lubię The Throne i Godbite ze Szczecina oraz grający instrumentalny post rock God's Own Prototype z 3miasta.
Uważasz, że tak powszechny dostęp do instrumentów muzycznych, łatwość nagrywania, czy programów komputerowych do "tworzenia" muzyki obniża poziom? Niekoniecznie chodzi mi o muzykę metalową. Tak z perspektywy słuchacza i bywalca w mainstreamie.
Zdecydowanie się zgadzam. Teraz każdy może nagrać coś w domu, zmixować, wpuścić w net i skrzyknąć znajomych, żeby klikali Lubię to. Kiedyś, żeby zaistnieć trzeba było włożyć w granie i promocję mnóstwo czasu, kasy i energii. Pewnie o Butterfly Trajectory też nikt by nie usłyszał, gdybyśmy grali 15 lat temu.
DOWN zaczynało w 1991 roku i proszę, co mamy teraz? Legendę. O was też by ludzie słyszeli! Może, jakieś małe słówko od siebie na koniec?
Zapraszamy 17 listopada do Bazyla, gdzie gramy przed świetną art rockową kapelą Tune, oraz 24 listopada do Resetu. Gwarantujemy solidną biesiadę!
Dziękuję za wywiad!
Rozmawiał: Filip Szyszkowski
Zespół
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.