
Debiutancki album Imagination Quartet który ukazał się pod koniec listopada, to bez wątpienia jedna z najciekawszych ostatnio premier, nie tylko na scenie polskiego jazzu. Zespół czwórki zapaleńców, którzy w swoim pełnym wyobraźni graniu, z humorem łączą klasyczne spojrzenie na jazz z wieloma inspiracjami spoza tego gatunku. Jakie to inspiracje ? Przeczytajcie sami.
Opowiedzcie nam nieco o początkach zespołu Imagination Quartet. Jesteście grupą przyjaciół których połączyla wspólna fascynacja ?
Darek Świtalski: Trudno mi mówić o początkach zespołu, ponieważ ja dołączyłem jako nowy członek zespołu.
Maciek Dziedzic: Na początku dwójka muzykow poznaje się, zaczynają razem myśleć o wspólnym graniu i zakładają zespół.
Michał Sołtan: Zdecydowanie tak. W 2009 roku, dosłownie 2 stycznia, po hucznym sylwestrze, siedzieliśmy z Maćkiem przy fortepianie i to był start. Przez parę miesięcy graliśmy w trio, no i w końcu kwartet. Stały skład zespołu uformował się w 2010 roku, czyli - Damian Pińkowski - saksofon, Darek Świtalski - bas, Maciek - perkusja i ja na gitarze.
Damian Pińkowski: Moja przygoda z IQ zaczęła się 2 lata temu, zaraz po rozpoczęciu mojego pierwszego roku w szkole muzycznej przy ul. Bednarskiej gdzie uczyli się Maciek i Michał. Tak naprawdę to Michał zaraził mnie fascynacją do tego rodzaju muzyki. Maciek ją pogłębił. Dojście Darka do zespołu scaliło wszystko. Każdy z nas ma zakręt na tę muzykę, więc śmiało można powiedzieć że to dzięki tej fascynacji tworzymy zgraną paczkę.
Twierdzicie ze inspiruje Was totalnie wszystko - a jak wygląda to ze strony muzycznej? Co wpłynęło na waszą twórczość najbardziej ?
DP: Tak naprawdę to pytanie do Michała, bo to głównie jego utwory znajdują się na płycie, ale z tego na ile znam kolegę to naprawdę wszystko.
MS: Właściwie wszystkie gatunki w muzyce, z którymi miałem do czynienia, wpłynęły na mój rozwój. Odkąd zacząłem grać na gitarze elektrycznej, na początku były różne odmiany metalu, potem fascynacja rockiem progresywnym, klasyką, następnie blues, jazz, dobry pop. Co do samego wpływu na naszą twórczość, jest to swego rodzaju programowość, czyli tytuł jest nadany utworowi nie bez przypadku.
DŚ: Przede wszystkim w naszej muzyce jest dużo wyobraźni, która przelewa się z naszej przestrzeni umysłu.
Mimo tego ze gracie jazz, sporo w waszej muzyce całkiem rockowej ekspresji...
MD: W bandzie chodzi o fuzje tego, co lubimy grać, żeby połączyć to wspólnymi siłami w kompozycje.
MS: EPka była zdecydowanie bardziej akustyczna, mainstreamowa. Tyle, że natury nie oszukasz (śmiech). Korzenie rockowe, które zdecydowanie są u większości składu mają tu podświadome znaczenie. Gdzieś z tyłu głowy, mamy zapas ekspresji, przemycamy ją w naszych kawałkach.
DP: Tak. Jest to spowodowane rockowymi korzeniami sekcji. jestem chyba jedynym członkiem bandu który nie miał styczności z tym gatunkiem na poziomie wykonawstwa.
DŚ: Ta ekspresja wynika z początków grania muzyki rockowej w latach wcześniejszych. Po za tym jazz staje się różnorodny i ciekawszy w połączeniu z innymi stylami muzyki. Dzięki temu staje się ciekawszym stylem dla odbiorców i zyskuje większe grono słuchaczy.
Wasz pierwszy pełnowymiarowy album brzmi odważniej, mniej spokojnie i "konserwatywnie" od tego co prezentowaliscie na debiutanckich EPkach, dużo też w tym co robicie humoru...
MD: EPka to przeszłość, płyta natomiast to tak naprawdę początek wyznaczonego kierunku stylistycznego w IQ.
Humor jest. Jest na scenie, gdzie w ramach pewnej wyreżyserowanej, autorskiej naszej fabuły stworzył sie mini-teatrzyk z nie mniej wazną muzyką. Te dwa plany tworzą teraz koncerty, troche inaczej się zachowuje niż tak zwany tradycyjny band, który wyjdzie na scenę, zagra, zejdzie. To jest nasze, bawi to nas i publikę.
DŚ: Muzyka nasza, połączona z elementami humorystycznymi, oddaje poniekąd nasze pogodne usposobienia, osobowości oraz nadaje ciekawszą formę odbioru dla słuchacza, w porównaniu ze standardowym jazzowym koncertem.
DP: Jesteśmy bardzo zabawowi. Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie jak śmiesznie jest na próbach (śmiech). Dążymy do tego aby nasz humor był na takim poziomie jak nasza muzyka. Wracając do muzyki. Z czasem zdobyliśmy umiejętności, które umożliwiły nam taki rodzaj grania. Zawdzięczamy to także Piotrkowi Remiszewskiemu, który dostrzegł to w studio i wyciągnął z nas tyle energii i emocji ile się dało.
MS: Zgadza się. Trzeba być sobą. Lubimy humor podczas koncertów, lubimy się bawić muzyką, śmiać się, grać na luzie! Na płycie znalazły się utwory zarówno nastrojowe, balladowe jak i mocne, pokręcone, eksperymentalne. Na sam koniec płyty niespodzianka, czy my jesteśmy do końca zdrowi? Można by dyskutować (śmiech).
Mam wrażenie ze wasza muzyka to z jednej strony ukłon w stronę klasyki, a z drugiej chetnie flirtujecie z innymi gatunkami i macie ochote po prostu poszaleć...
DP: Tacy jesteśmy na co dzień. Ułożeni mężczyźni, w których jest ogromna ilość szaleństwa i śmiechu. Łącząc różne gatunki możemy stworzyć coś, co daje nam możliwości do tego rodzaju wariactwa.
MS: Szalenie szalejemy!
Czy na koncertach prezentujecie wasze utwory w wersjach zblizonych do płytowych, czy tez na bazie tego wyrastaja za kazdym razem inne improwizacje ?
DP: Zawsze jest inaczej. Raz ktoś ma dobry humor, a raz zły. Raz gra wesoło a kiedy indziej wylewa smutki bądź wyrzuca negatywne emocje. Na scenie liczy się tu i teraz. Płyta już nagrana...
MS: Formy utworów są stałe, oczywiście solówki improwizowane. Zespół ewoluuje więc każdy koncert wygląda inaczej, wprowadzamy drobne zmiany, smaczki, które nadają nowy koloryt kompozycjom.
MD: Co do improwizacji, zawsze jest pewnego rodzaju przygoda w graniu. Improwizacja jest rózna za każdym razem.
Czy zespołowi jazzowemu trudniej w dzisiejszych czasach zaistniec na rynku niż, dajmy na to rockowemu ?
DŚ: Tak, ta muzyka jest niszowa i mniej popularna niż rock.
MS: Myślę, że dzisiaj nie jest łatwo. Przede wszystkim masa poświęconego czasu na próby, komponowanie, promocję, no i szczęście. My mamy to szczęście, że tworzymy zgrany zespół, który jest zdolny do wyrzeczeń i podchodzimy do naszej muzyki ideologicznie. Jesteśmy autentyczni, nie ma tu mowy o komercji. Dążymy wytrwale do celu, nie poddajemy się. Są rezultaty.
MD: Teraz jest ogólnie ciężko na rynku muzycznym i muzykom, na pewno tak zwany dźes będzie daleko w tyle niż nie jedna rock'n'rollowa impreza, ale szansą na to są zagraniczne wyjazdy, gdzie można być zawsze traktowanym jako ten egzotyczny artysta, a nie ten, który robi jakiś dziwny układ w tym kraju i nic z tego nie ma.
DP: Nie jest to tak łatwo przyswajalna muzyka dla słuchacza, a komercyjne media nie ułatwiają dotarcia do potencjalnego Kowalskiego.
Czy obecnosc w Internecie, a przede wszystkim na serwisach takich jak iTunes czy Amazon wpłyneła znacząco na promocję tego co robicie ?
DP: Tak szczerze to nie odczułem tego.
MS: W dobie wszechobecnego internetu taka forma promocji jest potrzebna. iTunes, Amazon itp. umożliwiają szybki dostęp do muzyki, więc na pewno wpływa to na promocję zespołu.
DŚ: To jest jedna z form promocji w dzisiejszych czasach i jest warunkiem istnienia w eterze.
Czy tytuł utworu "Yellow Snow" to faktycznie nawiązanie do twórczości Franka Zappy ?
MS, DP i DŚ: To pytanie do Maćka, Maćku jak to jest? (śmiech)
MD: W pewien sposób tak, bo Zappa to przewrotny człowiek, nie ma czasami skrupułów w ocenie rzeczywistości, ale prostymi metaforami.
Jakie sa wasze plany i marzenia na przyszłość? Intensywna promocja koncertowa albumu ?
MS: Przede wszystkim koncerty, również za granicą i oczywiście kolejna płyta!
DP: Przede wszystkim promocja na koncertach, no i oczywiście zbieranie nowego materiału na kolejny krążek. Moim osobistym marzeniem jest wystąpić na dużym festiwalu jazzowym i zagranie oczywiście na głównej scenie u boku naszych mentorów.
DŚ: Tak.
MD: Zgadza się.
Pięknie dziękujemy!
Rozmawiał: Krzysztof Stachowiak
Zespół