"Jest wielu naprawdę zdolnych ludzi, którym nie jest łatwo się przebić. Mam wrażenie, że takim największym murem są dla nich niestety stacje radiowe, które mają swoje wymagania, określone formaty, do których dana piosenka np. nie pasuje..."
Mogłaby uchodzić za siostrę Tori Amos, z całą pewnością spokojnie dogadałaby się z Sheryl Crow, choć sama o sobie mówi, że naturę ma raczej pesymistyczną, podobną do Janis Joplin. Rozbraja uśmiechem i poczuciem humoru w stylu Alanis Morissette. Urodzinom w zodiakalnym znaku skorpiona zawdzięcza temperament, a temperamentowi wspierającemu talent... błyskawiczną karierę. Fabryka Zespołów rozmawia z Eweliną Flintą.
Ewelino, według licznych opinii polski rynek muzyczny ma hermetyczny charakter. Czy uważasz, że promocja nieznanych zespołów jest w obecnych czasach problemem?
To duży problem. Jest wielu naprawdę zdolnych ludzi, którym nie jest łatwo się przebić. Mam wrażenie, że takim największym murem są dla nich niestety stacje radiowe, które mają swoje wymagania, określone formaty, do których dana piosenka np. nie pasuje. Co więcej, stacje potrafią nawet tak ?skorygować? młodego muzyka, by ten dostosował swój styl do określonego formatu radia, o ile, oczywiście zależy mu na pojawieniu się w eterze.
Wyobraź sobie, że posiadasz tajemniczą moc i możesz zmienić obraz współczesnych rozgłośni. Od czego zaczynasz?
Stacjom radiowym brakuje otwartości. Druga podstawowa sprawa to fakt, że repertuar dopasowują do publiczności zamiast próbować kształtować gusta słuchaczy. Na antenie, zwykle proponuje się coś, co gładko przejdzie i - broń Boże - nie będzie nikomu przeszkadzać. A ja bym chciała, żeby radio wyszukiwało też nowych wykonawców, ciekawe płyty, kreowało trendy i tym samym zaskakiwało odbiorcę. Reasumując: pasma ze znanymi, tzw. ?bezpiecznymi? przebojami są potrzebne ? jesteśmy bombardowani różnymi przytłaczającymi wiadomościami a znana i lubiana piosenka poprawia nam humor ale bardzo brakuje mi np. audycji autorskich, śledzących trendy, ?buszujących w nowym zbożu? ? i właśnie to zmieniłabym, gdybym miała taka moc...
Czy Twoim zdaniem dotyczy to również stacji regionalnych?
Rozgłośnie regionalne promują też swoich rodzimych artystów, którzy na początku swojej kariery nie mają szans na szerszy eter i chwała im za to! Kiedy śpiewałam jeszcze w zespole Surprise, często pojawiałam się na antenie radia Zielona Góra. Nasza piosenka była nawet na liście przebojów. Co prawda nie w pierwszej 10-ce, ale była. Wielokrotnie właśnie dzięki stacjom regionalnym młodzi artyści mają szansę się wybić. Ale to również długa i żmudna droga.
W pewnym momencie swojego życia wykorzystałaś możliwość, z którą wyszła jedna z telewizji rozrywkowych. Program Idol niewątpliwie pomógł polskim widzom poznać Twoje możliwości, które masz do zaoferowania na scenie. A co byłoby z Eweliną Flintą gdyby nie Idol?
Być może naiwnie ale wierzę, że gdyby nie Idol, to i tak nagrałabym płytę. Wtedy poczułam, że być może trzeba skorzystać z tego, co dawał ten program. Gdyby się nie udało, starałabym się szukać innej szansy, może założyłabym zespół. Na pewno dalej małymi kroczkami zmierzałabym do przodu. Miałam naprawdę wielu ludzi, którzy mi pomogli, między innymi Jurka Owsiaka i to zanim pojawiłam się w Idolu.
Poleciłabyś innym korzystanie z takich możliwości?
Na pewno nie będę odradzać. Każdy wybiera swoją drogę i każdy w różnych momentach życia podejmuje właściwe sobie decyzje.
Może masz jakiś pomysł na nowy, ulepszony program tego typu?
Byłoby fantastycznie gdyby pojawił się program, który pokazuje młode zespoły, grające własną muzykę, z własnymi tekstami i ludzi którzy mają jakiś pomysł na siebie. Strasznie brakuje młodych, zdolnych, interesujących i dobrych kompozytorów, autorów tekstów, aranżerów, czy producentów. To by było naprawdę coś fajnego i świeżego. Nie jestem jednak pewna, czy którakolwiek z telewizji chciałaby taki program wyemitować na swojej antenie...
Znani dla FZ