"Muzycy muszą być oryginalni i właściwi swoim przekonaniom, jeżeli tacy będą, to nie ma murów, które by przed nimi nie padły..." - Kto nie zna takich hitów jak Zawsze tam, gdzie ty, Mniej niż zero, Fabryka małp, czy Kryzysowa narzeczon. Bawi się przy nich kolejne pokolenie i, chcąc czy też nie, wpisały się one na stałe w kanon znanych i lubianych szlagierów. Lady Pank to maszyna do wykonywania rockowych piosenek, która towarzyszy polskiej scenie już niemal 30 lat. Spod jej trybów wyszło ponad 20 płyt. Zespół jest niepohamowany i wciąż głodny nowych wrażeń. Fabryka rozmawiała ostatnio z wokalistą formacji Januszem Panasewiczem. Panas zdradził nam, między innymi, czym się teraz zajmuje, jaki jest jego stosunek do rynku, na czym polega oryginalność, a także jakiej strategii w promowaniu zespołu użyłby w obecnych realiach.
Na początek...
Ja się słabo znam na rynku muzycznym, raczej na filmowym.
Zamiłowanie do kamery...
Zająłem się teraz nagrywaniem różnych dziwnych rzeczy dla młodych filmowców, adeptów łódzkiej szkoły filmowej. Są to rzeczy, które pewnie nie ujrzą światła dziennego, ale mnie to g....o obchodzi.
Uwaga zespoły, nikt nie mówił, że będzie łatwo...
Pewnie nigdzie nie jest łatwo w tej chwili. Pomaga, gdy zespół jest oryginalny i ma coś do powiedzenia. Jeśli jest oryginalny do tego stopnia, że nie ma szans tego zatrzymać, to nie ma też szans, żeby ten zespół się nie przebił.
Oryginalność to bycie sobą...
Jak to powiedzieć... Ludzie nie mają grać tak, jak ktoś, czy też tak, jak ktoś. Mają grać tak, jak czują to oni, a nie ktoś inny. Muzycy muszą być oryginalni i właściwi swoim przekonaniom, jeżeli tacy będą, to nie ma murów, które by przed nimi nie padły.
Lady Pank sprawdził tę drogę...
W dużej mierze tak, tylko pamiętajmy, że to były troszeczkę inne czasy.
Czasy się zmieniają, sposób na promocję jest nadal oryginalny...
Nic bym nie robił. Siedziałbym i łowił ryby, a w między czasie nagrywał płyty. A co... (śmiech)
Rozmawiał Sławomir Rapior
Znani dla FZ