
"Młode zespoły heavy metalowe charakteryzował kiedyś – nie wiem jak teraz – cholerny optymizm. Wszyscy uważali wtedy, że są najlepsi i wierzyli w to" - zapraszamy do lektury wywiadu z Titusem!
Zacznijmy od sprawy najbardziej palącej, czyli od Twojej solowej płyty. Trudno znaleźć cokolwiek o niej w sieci – czy to jakaś wielka tajemnica?
Tajemnicy nie ma, ale – póki co – nigdzie jeszcze całej sprawy nie nagłaśniałem, demówka, którą stworzyłem latem nie brzmiała wystarczająco dobrze, by pokazywać ją światu. 30 października ruszy strona internetowa www.titus-tommy-gunn.com, na której będzie się można dowiedzieć czegoś więcej.
Ile można dowiedzieć się już teraz?
Choć autorem płyty, kompozytorem utworów i producentem jestem ja, Titus` Tommy Gunn to właściwie hardrockowo-heavymetalowe trio, w skład którego wchodzi Lemmy (dawniej Turbo, Creatiopn Of Death), z którym to znam się 25 lat, a który obskoczy gitary i Marcin "Viking" Leitgeber (Heavyweight, Short Fuse) na perkusji. Sam album zatytułowany będzie „La Peneratica Svavolya”, co w moim wolnym tłumaczeniu oznacza „kompletne rozhamowanie” i planowo ukaże się 30 listopada pod banderą Mystic Production (premiera odbędzie się jednak 15 grudnia - przyp. red.). Materiał jest już nagrany, miksami zajął się Jacek Miłaszewski, czyli młody zdolny człowiek, który stoi też za albumem „Stalowe Wersety” Acidów. Z koncertami wystartujemy pewnie wiosną. Szykuje się zatem ostre, mocne, hard rockowe i heavy metalowe granie – czyli coś, na czym ja się wychowałem czy na czym wychował się Lemmy. Ci, którzy mieli już okazję wysłuchać tej muzyki twierdzą, że tak nikt teraz nie gra, co nas niezwykle cieszy i motywuje.
Niewątpliwie jednak to Acid Dinkers jest dla Ciebie priorytetem – wystartowała trasa z okazji dwudziestolecia Waszej działalności, co ciekawego w związku z nią planujecie?
Na tak, minęło dwadzieścia lat, odkąd zaczęliśmy się bawić w rock`n`rolla – postanowiliśmy uczcić to trasą. Co ciekawego? Na pewno to, że na koncertach w największych miastach pojawią się wszyscy żyjący członkowie Acid`s, Będzie Litza, będzie Perła – trwają jeszcze rozmowy z Lipą. Zapowiada się piękna trasa, śmiem twierdzić, że Acid Drinkers jest w najlepszej formie od przynajmniej roku, właściwie odkąd pamiętam – pewne elementy życia rock`n`rollowego poszły w odstawkę i dużo na tym zyskaliśmy.
Jak się zaczynało grać rocka dwadzieścia lat temu? Co było wówczas największą frajdą – a co przeszkodą?
Największą frajdą był optymizm. Młode zespoły heavy metalowe charakteryzował kiedyś – nie wiem jak teraz – cholerny optymizm. Wszyscy uważali wtedy, że są najlepsi i wierzyli w to. Chyba największą przeszkodą był brak sprzętu i miejsca do grania. Pierwsze nasze próby odbywały się w domu, za wzmacniacze służyły nam radia, a Ślimak napieprzał – pamiętam - w deseczkę do mięsa obciągniętą skórą, z jakąś tam gąbką jeszcze wewnątrz. Tak powstawały utwory na pierwszą płytą Acid Drinkers. Pierwszą próbę natomiast zagraliśmy na wzmacniaczach pożyczonych od Wilczego Pająka i Turbo, to były kapele, w których udzielali się Litza i Popcorn, obie kapele stały w Metal Mind, udało nam się wskoczyć na jeden dzień do studia, tam nagraliśmy demo, na które złożyły się: „Barmy Army, „Nagasaki Baby” i „I Mean Acid”. Sprawy potoczyły się niezwykle szybko, demo spodobało się na Zachodzie i ledwo wyszedłem z wojska, jak okazało się, że mamy premierę europejską krążka „Are You A Rebel?”! Więc, mocno wierzyliśmy wtedy w siebie i mieliśmy niezłego farta.
Kiedyś problemem był sprzęt – dziś za coraz bardziej przyzwoite pieniądze można dostać naprawdę dobre instrumenty, wybór też rośnie, jak przekłada się to na poziom współczesnych młodych zespołów?
Przełożenie jest olbrzymie – zdecydowanie. Powiem Ci taką rzecz, kiedyś, w połowie lat osiemdziesiątych, gdy zaczynałem swoją przygodę ze śpiewaniem hard rocka czy heavy metalu widziałem pewnego razu oryginalnego Gibsona Les Paula, widziałem go z około dwóch metrów, niestety nie mogłem dotknąć, bo facet, któremu wisiał na szyi po prostu nie pozwalał. Instrument wart był wówczas tyle, co mały fiat. Marshall osiągalny był chyba tylko na plakatach w Bravo, tak wygląda przełożenie na stan obecny. A jak przekłada się to na umiejętności? Pamiętam doskonale zespoły supportujące nas na początku lat dziewięćdziesiątych – większość była beznadziejna. To zainspirowało nas przecież do nagrania kawałka „Marian Is A Metal Guru”. Od mniej więcej dziesięciu lat wszystko poszło niesłychanie do przodu. Młodzi ludzie wiedzą, jak grać, wiedzą, co kupić, wiedzą, jak zabrzmieć. Nie mamy się czego wstydzić, dorównujemy a często rozkładamy na łopatkach zespoły zachodnie.
To dlaczego tak trudno jest się przebić młodym polskim kapelom gitarowym?
A to akurat jest proste. To kwestia polityki wydawniczej i promocyjnej. Zauważ, że zawsze królował będzie rock czy metal brytyjski, amerykański... potem długo, długo nic i niemiecki na przykład. I tak jest na całym świecie, tak samo jest i w Polsce – ile w sklepach muzycznych masz wydawnictw polskich, rosyjskich, białoruskich czy mołdawskich? Przecież tam ludzie też mają po pięć palców, jak Amerykanie czy Anglicy i naprawdę grają świetną muzykę.
Pozostańmy przy temacie świeżej krwi, wracając do Acid Drinkers, jak radzi sobie Yankiel?
Gdy Yankiel do nas dołączył, zwykłem określać go mianem „jeb**y geniusz”. Gitarzystów w Acid Drinkers było już kilku, ale nie widziałem jeszcze, żeby ktoś tak szybko przygotował się do wspólnego grania. Yankiel, jako gitarzysta jest bardzo dokładny, bardzo riffowy, bardzo poukładany...
Wzorem poprzednich gitarzystów – odciśnie się wyraźnie na muzyce Acid`s?
Zobaczymy. Zawsze było tak, że przy okazji zmiany gitarzysty, robiliśmy album. Kompletował się skład i od razu płyta. Problem Acid Drinkers polegał jednak na tym, że każdy z nas ma ogromne ambicje kompozytorskie...
...przydałby się wódz...
...właśnie! To, że wszyscy rzucają się na komponowanie sprawia, że niekiedy albumom Acid Drinkers brakuje jednorodności. Inaczej było z Olem, dlatego że zanim nagraliśmy z nim płytę, trzy lata zgrywaliśmy się i udało nam się wyeliminować w ten sposób pewien chaos. Dlatego wyszła nam tak dobra płyta, jak właśnie „Verses Of Steel”. Jak będzie z Yankielem? Okaże się, w przyszłym roku wydamy kolejną płytę, będzie to album podobny do wydawnictwa „Fishdick” z lat dziewięćdziesiątych, czyli szykuje nam się „Fishdick II”, kolejna płyta coverowa Acid Drinkers. I tu duże pole do popisu będzie miał Yankiel, zobaczymy, jakie covery wybierze.
Zatem, trasa już trwa, Twoja płyta lada moment ujrzy światło dzienne - „Fishdick II” w przyszłym roku. Acid`s niezmiennie od dwudziestu lat w natarciu, życzę przynajmniej kolejnych dwudziestu tak dobrej formy. Dzięki za rozmowę.
Oby! Również dziękuję i pozdrawiam!
Rozmawiał Paweł Boroń
Znani dla FZ