Już 19 sierpnia startuje wspólna trasa koncertowa wokalistki Magdy Piskorczyk oraz amerykańskiego wirtuoza harmonijki Billego Gibsona. Specjalnie dla Fabryki Zespołów, Magda Piskorczyk opowiada o trasie i swojej znajomości z Księciem Beale Street...
Pani Magdo, kiedy po raz pierwszy zetknęła się Pani z muzyką Billego Gibsona, w jakich okolicznościach poznała Pani Księcia Beale Street i jak doszło do zorganizowania wspólnej trasy?
Billiego poznałam w 2005 roku. Zaprosił mnie do wspólnego grania w Rum Boogie Cafe, na Beale Street właśnie. Byłam nieco zaskoczona, skąd on w ogóle wie, że śpiewam. Jak się później okazało, był tam sędzią na International Blues Challenge, w którym brałam udział. Spotkaliśmy się jeszcze nie jeden raz przy okazji mojej kolejnej wizyty w Memphis. O wspólnej trasie myśleliśmy już od jakiegoś czasu, a kiedy widzieliśmy się w zeszłym roku na festiwalu Gastroblues na Węgrzech zdecydowaliśmy, że jak wszystko dobrze pójdzie, gramy trasę w następnym roku. I udało się. Wspólnie z moimi Przyjaciółmi, z którymi pracuję, przygotowaliśmy dość długą listę koncertów.
Proszę przybliżyć szczegóły tej trasy – ile obejmie miast? Jak długo potrwa?
Jak dotąd trasa obejumuje 16-17 miast w Polsce i 4 zagranicą, a potrwa równo miesiąc – od 20 sierpnia do 20 września.
Czego można spodziewać się na koncertach Magdy Piskorczyk i Billego Gibsona?
Na pewno dużej dawki energii, radości z muzyki i kontaktu z ludźmi.
Nie ma Pani wspólnie z Księciem Beale Street planów wydawniczych?
Oczywiście, że mamy wspólne plany. A co z tego wyjdzie, zobaczymy. Wiadomo, że „plany wydawnicze” równa się „wynająć studio, opłacić studio, muzyków, zaiks, tłocznię, dukarnię itp. itd.” Jeśli wszystko się zgodzi, będzie płyta. Samej muzyki do zarejestrowania jest pod dostatkiem.
Co – oprócz trasy koncertowej z Billym Gibsonem – planuje Pani jeszcze na ten rok?
Po dość intensywnej trasie pracę nad kolejnym materiałem.
Uważa Pani, że młodzi polscy muzycy interesują się bluesem? A jeżeli tak – czy go po prostu czują?
Jestem daleka od wypowiadania się na temat tego, na ile ktoś czuje muzykę. To bardzo indywidualna sprawa. Mogę jedynie powiedzieć, co mnie porusza w danym momencie, kiedy kogoś słucham. Co mi się podoba, a co nie. A to, co mówimy, zawsze jest subiektywne. Nigdy nie jest jedyną słuszną prawdą.
Co doradziła by Pani początkującemu bluesowemu zespołowi czy muzykowi?
Z własnego doświadczenia powiem, że bycie sobą, dawanie ludziom muzyki szczerej, takiej, jaką się czuje, jest wielką siłą, która łączy nas z drugim człowiekiem. Sprawia, że muzyka staje się formą dialogu. Myślę też, że trzeba mieć na względzie fakt, że to, co robimy nie trafia do wszystkich i może się zwyczajnie nie podobać. I ta różnorodność jest piękna i należy ją uszanować. Warto także oprócz odwagi bycia sobą mieć pokorę wobec świata.
Dziękuję za rozmowę i życzę jaknajbardziej udanej trasy z Billym Gibsonem – ostatnie słowo należy do Pani...
Dziękuję i zapraszam do odbycia wspólnej podróży muzycznej wraz z Billym i moim zespołem.
Billy Gibson to amerykański wirtuoz harmonijki, żywiołowy frontman i z
nakomity wokalista z Memphis. Tam, w kolebce bluesa, nazywany Księciem Beale Street. Laureat bardzo prestiżowej nagrody w świecie bluesa (dawniej Nagroda W.C. Handy'ego): Harmonijkarz Roku 2009 Blues Music Award.
Autor jednego DVD i 6 płyt CD, spośród których "The Billy Gibson Band" nominowana była do Blues Award, a dwie inne zaprezentowały jazzowe fascynacje oraz możliwości tego muzyka.
Billy Gibson i Magda Piskorczyk mieli okazję spotkać się na scenie już kilkakrotnie: przy okazji wizyt Magdy w Memphis i na węgierskim festiwalu Gastroblues. Każdy ich wspólny występ pokazuje, że tych dwoje muzyków znakomicie czuje się razem na scenie, nawzajem się uzupełniając i inspirując. Ich wspólne występy gwarantują publiczności podwójną porcję nieskończonej energii, świetną zabawę i najwyższy kunszt muzyczny. W trakcie tej trasy koncertowej towarzyszyć im będą muzycy z zespołu Magdy Piskorczyk: Aleksandra Siemieniuk (gitary), Adam Rozenman (instrumenty perkusyjne) oraz dzielący obowiązki za perkusją: Marcin Jahr i Bartek Kazek.
Znani dla FZ