
Od niedawna zespół Enej jest na ustach całej Polski. Trafniej może byłoby stwierdzić, że na uszach. Hit „Radio Hello” olsztynian szturmuje niemal wszystkie największe rozgłośnie radiowe a sam zespół nie może opędzić się od koncertowych propozycji. Chłopakom jednak nie poprzewracało się w głowach. Jak odnieść sukces na miarę zespołu Enej? Przed Wami Piotr `Lolek` Sołoducha, wokalista i lider Enej
Piotrku, poznaliśmy się zanim jeszcze wzięliście udział w Eliminacjach do Przystanku Woodstock i zanim staliście się nowym objawieniem polskiego show biznesu. Pamiętam Enej sprzed ponad dwóch lat – jak Ty oceniasz zespół z perspektywy tego czasu?
Ja też pamiętam to spotkanie, było to w poznańskim klubie Blue Note, ale że to już minęły dwa lata? (śmiech). Był to jeszcze okres poszukiwań muzycznych, wydawaliśmy pierwszą płytę, w składzie byli inni ludzie, ale pasja i chęć grania była tak samo duże, jak teraz. Zespół dużo koncertował i koncertuje, zagraliśmy dwie trasy koncertowe, jesteśmy bardziej zgranymi muzykami. Chyba w 100% odnaleźliśmy styl muzyczny, który chcemy wykonywać, chodzi mi głównie o ten nurt folkowy, który można w dużej mierze usłyszeć na drugiej płycie „Folkorabel”. Od natury człowieka się nie ucieknie, ja od dziecka byłem przyzwyczajany do kultury, muzyki, języka ukraińskiego. Przy pierwszym krążku może z przesytu, może z chęci spróbowania czegoś innego chciałem od tego uciec, ale teraz wiem, że to był błąd, to tak trochę, jak z młodymi ludźmi, którzy muszą najpierw ponosić długie włosy a później ścinać na krotko, bądź odwrotnie. Musiałem czegoś spróbować, żeby się przekonać, co jest słuszne i w czym, a dokładnie z jakim stylem muzycznym mi najlepiej. Jestem w tym zespole od początku, czyli od 9 lat. Przez skład przewinęło się ponad 20 osób i przeszedłem wraz z chłopakami naprawdę długą drogę muzyczną, aby dojść do tego, co jest dzisiaj, a mam nadzieje, że dzień dzisiejszy to początek jeszcze dłuższej drogi.
Czym były dla Was zwycięstwo w Eliminacjach i koncert na dużej scenie Woodstock?
Po pierwsze ogromnym sukcesem i radością, a wręcz nawet dumą! Po drugie, początkiem nowej drogi zespołu. To od Eliminacji i samego koncertu na Przystanku Woodstock wszystko się rozpoczęło. Ogromna liczba osób o nas usłyszała, zobaczyła koncert, liczby na portalach społecznościowych rosły, liczebność na koncertach bardzo wzrosła, był to wielki sukces, spełnienie marzeń, bo występ na tej scenie marzy się chyba każdemu zespołowi. Jestem pewny, że ta liczba ludzi woodstockowych wsparła nas w polsatowskim programie, choć wiem, że cześć ludzi ma nam też występ w TV za złe.
No właśnie. Zdecydowaliście się na „Must Be The Music” - bez żadnych wątpliwości?
Pewnie, że wątpliwości były, podział zdań w zespole też, ale jednak spróbowaliśmy. Sami między sobą ustaliliśmy, że jeżeli trzeba coś będzie robić wbrew sobie, to rezygnujemy. Chodzi mi głównie o dobór repertuaru, stroju. Zdecydowaliśmy się na ten program, bo można było wykonywać własną twórczość, ubierać się po swojemu i iść własną drogą. Zespół ENEJ łączy kultury, język i łamie bariery muzyczne. Tego w TV jest bardzo mało i źle, bo widocznie ludziom tego brakuje. „Radio Hello” było tak samo zagrane na Woodstock, jak w Must Be The Music, więc chyba nic złego nie zrobiliśmy. Nasz perkusista Bolek zagrał ze swoim nie małym ciałem bez koszulki na półfinale, jak na Woodstock, tylko zabrakło „Jeziora Łabędzia” w jego wykonaniu przed JURY (śmiech).
Po zwycięstwie w tym programie na pewno w zespole dzieje się teraz bardzo dużo?
Fakt, telefon dzwoni bardzo często, do końca września gramy ponad 50 koncertów i gdyby kalendarz menagera miał więcej sobót i piątków, to było by tego jeszcze więcej. Wygrana w tym programie to bardzo duży sukces, ale nie można się nim zachłysnąć i trzeba twardo stać na ziemi. Padło kilka propozycji, typu jakieś reklamy, koncertu w miejscu, w którym ENEJ źle by się bardzo czuł. Zawsze wybieramy te, w których czujemy się najlepiej. A dzieje się dużo: Top-Trendy ze współnym koncertem z Korą, Heineken Open`er, znowu Woodstock. Wszystkie te sukcesy są jak łamania kolejnych barier i zasad. Zespół z Przystanku Woodstock pojawił się i wygrał telewizyjny program i znowu wrócił w miejsce startu. To coś pięknego.
Piotrku, pamiętam, gdy dostałem Waszą płytę „Ulice”, a było to ponad dwa lata temu, wstrząsnęło mną. Wiesz, uważałem już wtedy, że taka muzyka jest już wyeksploatowana, wytarta. Było jednak w Waszym materiale coś, co mnie ruszyło. Jak Ty oceniasz LP „Ulice” teraz, z perspektywy czasu?
Faktycznie takiego grania w Polsce było i jest sporo, ale była to nasze pierwsza płyta i pierwsze błędy. Po pierwsze płyta nie oddała klimatu enejowo-koncertowego, chyba tylko DVD koncertowe miałoby klimat. Po drugie, tak jak wcześniej wspomniałem, mało było tej ukraińskości, płyta była taka grzeczna, nie do końca przemyślana, ale była to nasza pierwsza płyta i zawsze będą ją wspominał z sentymentem.
Różnica pomiędzy albumem „Ulice” a płytą „Folkorabel” jest znaczna. To ciągle ten sam Enej, ale jakby dojrzalszy, jakby bardziej szukający, poszerzający stylistykę o różne inspiracje. Jesteście zadowoleni z drugiej płyty?
Druga płyta jest już bliżej prawdy i słuchacz po koncercie, gdy włoży materiał do odtwarzacza, nie powinien się rozczarować i odwrotnie. Chcieliśmy płytę urozmaicić przy jednoczesnym dbaniu o stylistyczna spójność. Stąd te dwie ballady po ukraińsku wraz z gościnnym białym śpiewem, „Rahela” i inne utwory z bałkańską sekcją dętą i akordeonem. „Folkorabel” jest taką wizytówką ENEJa, z której wszyscy jesteśmy dumni. Muzycznie i produkcyjnie. Bo bardzo dużo pracy włożyliśmy w nagranie tego albumu. Zobaczymy, co będzie z 3 płytą.
Czy „Folkorabel” to zamknięty rozdział w twórczości Enej, czy raczej drugi, studyjny przystanek w drodze do celu?
Bardzo byśmy chcieli nagrać płytę na tak zwaną setkę, czyli wszyscy razem, bądź po prostu koncert DVD, bo tylko w ten sposób można usłyszeć tę energię, która z nas wypływa. Nawet gdy nagrywamy próby na jeden mikrofon, gdzie gramy razem i później odsłuchujemy, to te utwory brzmią zupełnie inaczej, niż nagranie studyjne. Mają zdecydowanie więcej serca i energii. Mamy i tak bardzo duży komfort pracy, gdyż posiadamy własne studio nagrań, gdzie na pewno będzie nagrana kolejna płyta i gdzie nagrywamy inne zespoły, tylko teraz pojawia się problem z czasem, nie mamy go zbyt dużo, a trzeba poświęcić czas rodzinie, dziewczynom, dzieciom (śmiech) a chcielibyśmy pracować nad materiałem na trzeci krążek.
Wspomniałeś o Studiu Enej. Powstało po to, by nagrywać płyty własne czy inne kapele?
Po pierwsze, nagrywanie to moja druga pasja. Mogę pracować nad dźwiękiem, pomagać innym, słuchać i pracować z każdego rodzaju muzyką. W studiu nagrywamy siebie i inne zespoły, mieliśmy dwie sesje wyjazdowe, na których nagrywaliśmy płyty z muzyką Kurpiowską (śmiech). Studio nie ma ograniczeń, od metalu po folklor. Od czterech lat miałem w domu taki swój azyl, gdzie pracowałem i uczyłem się programu. Przychodzili znajomi, młode kapele, piliśmy piwo i w ramach praktyk, nagrywałem ich w domowych warunkach. Każdy był zadowolony, oni mieli DEMO a ja praktykę. Teraz mam wraz z Myniem (basistą Enej) w pełni profesjonalne studio i mogę się bardzo spełniać w kwestii nagrań. Jest tylko jeden problem, że prowadzenie studia, to skarbona bez dna. Gdy tylko odłożę trochę pieniędzy, z miejsca chce je wydać na jakieś nowinki na wyposażenie.
Braliście udział w bardzo wielu przeglądach i festiwalach – to ważne dla młodego zespołu, by jeździć i się pokazywać?
Festiwale i przeglądy to najlepsze miejsce gdzie młode zespoły mogą się pojawiać. Są tam ludzie: zwykli słuchacze, znający się na muzyce i dziennikarze. Uważam, że każda młoda kapela powinna zgłaszać się na każdego rodzaju festiwale i się pokazywać. Nikt nikomu nie da od razu 100.000 złotych i 100 koncertów rocznie. Bardzo mi się podoba, że aby zagrać na Woodstock nie liczy się status zespołu. Nie ważne czy to gwiazda, czy początkujący zespół. Startują z równego miejsca. Nam po trzech latach udało się zagrać na Woodstock, o Open’er Festavial też się staraliśmy i się w końcu udało. Zasada jest jedna, jeżeli chce się coś osiągnąć, to się to osiągnie, tylko nie wiadomo w jakim czasie, trzeba robić swoje i być wytrwałym. Jak ci się nie uda wejść drzwiami, to spróbuj oknem. Dlatego apel do młodych zespołów: grajcie jak najwięcej i wysyłacie swoją muzykę, gdzie się tylko da. Do tego włóżcie trochę wiary w siebie i na pewno się uda!
Odnieśliście sukces, gdybyś miał wskazać trzy – według Ciebie – najważniejsze czynniki, które do tego doprowadziły, co by to było?
Zapał, wiara i chęci. Zespół to bardzo ciężka praca, mimo tego, co się ludziom wydaje. Pojechać na koncert, zagrać godzinę i tyle. Ale tych czynników jest naprawdę bardzo dużo, do tego dochodzi dużo wyrzeczeń i pracy. Ja, gdy moi rówieśnicy grali na boisku w piłkę nosiłem ciężki akordeon do szkoły muzycznej, ale warto było! Zobacz, liczba osób, która grała w Eneju jest najlepszym dowodem na to, że taka droga życia nie wszystkim odpowiada i każdy potrafi się poświęcić i być w zespole czy jest z górki czy pod nią.
Wiem, że do końca sezonu gracie mnóstwo koncertów, jak wyglądają plany Enej na jesień i zimę?
Jak skończy się sezon wakacyjny to mamy dwa wesela w zespole, Bolka i menagera, więc to będą dwie soboty i niedziele odpoczynku i zabawy. Na jesieni na pewno będziemy grali trasę koncertową, chcemy wydać singla zapowiadającego może trzecią płytę i na pewno nie dać o sobie zapomnieć.
Piotrku, wiesz dobrze, że kibicujemy Wam od początku naszej znajomości, gratuluję wspaniałych sukcesów i życzę kolejnych. Ostatnie słowo oddaję Tobie.
Dziękuje za ten wywiad, za wsparcie które mamy od Fabryki Zespołów od dawna, jest to dla nas bardzo ważne. Chciałbym podziękować Wszystkim którzy wspierają ENEJ, wszystkim którzy wierzyli i kibicowali, mam nadzieję, że nikt się nie zawiódł. Mam nadzieję, że będziemy ze wszystkimi widywać się częściej na koncertach na które gorąco zapraszam i do usłyszenia!
Rozmawiał Paweł Boroń
Zdjecia: A. Drygas, Berkolec
Znani dla FZ
Komentarze
Mimo iż sądzisz, że tu popełniłeś błędy to nie mogę się z Tobą zgodzić, bo tą płytą nie da się znudzić, zresztą tak jak nie da się Folkorabel... obyście na przyszłej płycie również utrzymali fason!
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.