Hans to raper, współzałożyciel i członek zespołu 52 Dębiec, od 2011 także wokalista Luxtorpedy. Jego ostatnim albumem jest solowy krążek "8" z kwietnia tego roku. Rozmawialiśmy z nim o obecności rapu w mediach, wytwórniach muzycznych, słuchaczach hiphopowych i rockowych, planach na przyszłość. Zapraszamy do lektury!
Nielegal z Deepem nagraliście w 2000, trzy lata później wydałeś legalnie solowy krążek. Czy Twoim zdaniem łatwiej było debiutować młodym raperom wtedy, czy łatwiej jest teraz?
Zdecydowanie łatwiej było na początku 2000 roku, jeżeli oczywiście mówimy o muzyce hiphopowej. Media strasznie się podnieciły, że takie zjawisko jak hiphop się pojawiło w Polsce i każdy chciał mieć swojego hiphopowca na antenie. Każda telewizja puszczała teledyski, były listy z rapem na Vivie, MTV, itd. Było bardzo łatwo cokolwiek zrobić i pokazać się szerszej publiczności, dzięki wsparciu dużych mediów. Teraz jest internet, który dał nowe możliwości, ale to działa na zupełnie innych zasadach. Trzeba bardziej liczyć na siebie, na swoją własną inwencję i obrotność, przychylność małych portali społecznościowych czy branżowych. To zupełnie co innego.
Jak myślisz, dlaczego duże media przestały interesować się rapem?
To jak z każdą inną muzyką. Jest jakaś fala popularności, a później ta fala przechodzi na inny gatunek muzyczny. Teraz w mediach jest mnóstwo muzyki elektronicznej, a kiedyś nie było jej wcale. Myślę, że za kilka lat muzyka elektroniczna się przeje i coś zupełnie innego będzie miało szansę dotrzeć do dużych medialnych firm. To co jest promowane w radiu i telewizji w większości stanowi coś czego przyjemnie się słucha siedząc w samochodzie na czerwonym świetle, muzyka na chwilę, na jeden sezon, wypadkowa gustu milionów polaków, na tyle nijakie żeby nikogo nie raziło i nikt nie przełączał stacji w tym momencie. Oczywiście są wyjątki! Niemniej w ogólnym zarysie, nie są to płyty np. Republiki, których słuchasz po 30 latach , a one nadal są aktualne tekstowo i świeże muzycznie.
Od samego początku swojej przygody z muzyką, nagrywałeś w wytwórni, która wśród wielu słuchaczy hiphopu była uznawana za właśnie dostarczyciela muzyki do radia. Czy gdybyś mógł cofnąć czas, inaczej podszedłbyś do niektórych spraw związanych z nagrywaniem płyt?
Przyszłość jest kontynuacją przeszłości i nie da się jej zmienić. Być może gdybym podjął jakieś inne decyzje byłbym w zupełnie innym miejscu niż jestem dzisiaj. Wszystko to co się wydarzyło oceniam pozytywnie i uważam że dobrze to na mnie wpłynęło.
Kilka lat temu powiedziałeś w wywiadzie, że UMC to jedyna wytwórnia hiphopowa, która stawia na młode zespoły i dobrze je promuje.
UMC to nie była wytwórnia hiphopowa, tylko po prostu wytwórnia. To nie ma znaczenia czy wytwórnia jest rockowa, reaggowa czy hiphopowa. Ważne jest to, co ta wytwórnia robi dla muzyka. Powstawało dużo labeli określonych mianem "hiphopowych", ale czy tak naprawdę one promowały młodych artystów, czy dawały szansę tym ludziom, którzy chcieli coś osiągnąć? Ja podkreślałem zawsze, że to UMC postawiło na 5 czy 6 debiutów i to ta wytwórnia dała szansę nowym twarzom, w czasie w którym hiphop dopiero wchodził do mediów. Dziś nawet nie wiem jak wygląda sytuacja z wytwórniami hiphopowymi, czy są jakieś oprócz Prosto i Asfaltu, nie śledzę tego.
Potem, przez krótki czas sam zajmowałeś wyższe stanowisko w wytwórni My Music. Zabrakło czasu żeby podawać rękę jakimś kolejnym debiutantom, którzy przy okazji grają świeży, ambitny rap?
Wtedy rap był w odwrocie jeśli chodzi o media. Poza tym nastąpił zalew rynku hiphopwego różnymi projektami – każdy mial studio, mógł sobie poradzić i nagrać płytę. Wtedy nie było możliwości żeby wejść do radia i pokazać dobry rap. Media nie były przychylne ku temu żeby pokazać coś może i trudniejszego w odbiorze, ale ambitnijeszego. Udało się wydać dwie płyty, żadna nie odniosła większego sukcesu i UMC zostało rozwiązane, na rzecz MyMusic.
Flinstone (były dziennikarz magazynu Ślizg, obecnie między innymi interia.pl) uznał 52 Dębiec za jeden z dziesięciu najbardziej oryginalnych składów w historii polskiego rapu. Dodał jednak komentarz, że pojawiłeś się w złym miejscu, ze złymi doradcami. Jak byś się do tego ustosunkował?
To jego subiektywna opinia, ma do niej prawo. Być może gdybym miał innych doradców... Tak naprawdę ja sam podejmowałem wszystkie decyzje. Być może gdybym wybierał inaczej byłbym dziś w zupełnie innym miejscu, być może nie byłoby Luxtorpedy, być może nagrywałbym z kim innym. Można sobie gdybać. Jeszcze raz podkreślę że wszystko co działo w przeszłości kształtowało mnie jako osobę z która rozmawiasz dzisiaj, można żałować jedynie rzeczy których się nie zrobiło, nie ma sensu analizowanie i gdybanie. Jestem na maksa zadowolony z tego kim jestem i w jakim momencie życia, tak prywatnego jak i muzycznego się obecnie znajduję.
Jak doszło do współpracy z Litzą? Chyba mało kto się tego spodziewał.
Nagrywałem kawałek u niego w studiu, akurat tak wyszło, że jeden numer na płytę Han Solo musiałem nagrać u niego. Zespół z którym nagrywałem kawalek miał wynajęte u niego studio na pare dni. Tam się poznaliśmy, a on zobaczył co i jak robię. Wtedy w jego głowie pojawił się pomysł, że może byłbym dobrym uzupełnieniem, czy kontrastem do tego co on pisze, jak on nagrywa. Tak naprawdę to Litza na to wpadł.
Widzisz różnice między sceną hiphopową a rockową, między słuchaczami? Grałeś na Woodstocku i w Jarocinie, to było dla Ciebie zupełnie nowe doświadczenie.
Na scenie rockowej odnajduję się dobrze. W muzyce metalowej i rockowej siedzą jednak starsi słuchacze. Podczas, jak narazie krótkiej przygody z koncertami Luxtorpedy spotkałem ludzi, którzy bardzo poważnie podeszli do przesłuchania płyty Hans Solo. Zadawali mi trudne i mądre pytania, poczułem się zrozumiany. Może już od dawna pisałem teksty które są skierowane do starszego słuchacza, a nie do nastolatka który interesuje się tylko i wyłącznie hiphopem, który jeszcze nie dojrzal do tego aby posłuchać innych gatunków muzycznych. Bardzo to odczuwam. W ogóle sporo nowych słuchaczy zainteresowało się moją muzyką spod znaku 52 Dębiec i to jest pozytywny aspekt. A wielu słuchaczy Litzy zareagowało na jego decyzję ze zdziwieniem, spodziewali się z mojej strony czegoś słabego. Pozytywnie ich zaskoczyłem.
Nawiązując do odbiorcy hiphopowego, pamiętam sytuację kiedy ukradziono Wam sprzęt ze studia. Na forach hiphopowych pojawiło się mnóstwo opini, że jesteście nieautentyczni, bo najpierw nagrywaliście uwtory antypolicyjne, a potem sami zgłosiliście się na policję po pomoc.
To obrazuje poziom dojrzałości tych nastolatków. Utwór "Policyjne" był o konkretnych rzeczach – "pobicia policyjne, nadużycia policyjne, brutalność policyjna, bezkarność policyjna". Policja jest utrzymywana z naszych podatków i jeśli ktoś mi kradnie samochód to ja to zgłaszam, żeby oni przyjechali i wykonali swoją pracę. Od tego są. To że krytykuje ich stosunek do młodzieży, nieprzygotowanie psychiczne do wykonywania zawodu i interweniowania na ulicy, to jest normalna sprawa. Jest kradzież to się ją zgłasza, choćby po to by uzyskać ubezpieczenie. Druga rzecz – mieliśmy na ten sprzęt dofinansowanie i taki sprzęt nie może tak po prostu zniknąć. Musieliśmy mieć to udokumentowane na papierze. Jak te dzieci będą miały pare lat więcej to zrozumieją, że jest prawo, obowiązki, biurokracja i trzeba te rzeczy akceptować. Ten temat w ogóle nie powinien być poruszany, bo jak ktoś tego nie rozumie to świadczy o tym, że w jego gimnazjum kuleje nauka z przedmiotu wiedza o społeczeństwie.. Przestałem grać numer "Policyjne" na koncertach niebawem po premierze "Poznańskiego czerwca", ponieważ wywoływał złe reakcje wśród małolatów. Widziałem niewinne buzie dzieciaków, wydzierające się "jebać policję". Zawsze podchodziłem do nich z mikrofonem i pytałem się "dlaczego to śpiewasz, jakie masz powody?". Nikt z nich nie odpowiadał. Być może zrobiłem błąd, że dodałem do tego kawałka hasło "mamy tradycje, jebać policje", a trzeba było zakończyć kawalek na "pobicia policyjne, nadużycia policyjne". Miałem moralny problem aby to grać, bo na tych koncertach pojawiało się bardzo dużo młodych osób.
Wielu z słuchaczy Luxtorpedy, wcześniej kojarzyło Ciebie jedynie właśnie z kawałka "Policyjne" i może z "To my Polacy". Czy nie żałujesz, że nie udało Ci się dotrzeć do słuchacza, który nie jest typowo odbiorcą hiphopowym z bardziej ambitnymi utworami?
Jeśli kawałek "To my Polacy" leciał w kółko w radiu na wysokich rotacjach, to osoby które nie siedzą w rapie, kojarzą mnie właśnie z nim. "Policyjne" stało się popularne na fali negatywnego PR, kiedy ktoś się oburzył, że w tak bezpośredni sposób nagrałem coś na temat policji. To prawda, ale dzisiaj mam szansę przekonać do siebie zupełnie nowego słuchacza. Czuję, że publiczność Luxtorpedy jeszcze nie jest do końca moją publicznością, ale robię kroki do przodu i cieszę się że mogę się odnaleźć w zupełnie nowym klimacie, zaczynając kompletnie od zera, bo tam moje kilkanaście lat zwiazania z rapem nie ma znaczenia. Fajnie, że słuchacze Litzy zainteresowali się moją muzyką. Trochę w mniejszej skali, ale to także działa w drugą stronę - fani 52 sprawdzają Luxtorpedę, czasami wpadają na koncerty. Myślę, że Luxtorpeda to ciekawe połączenie. W punk rocku zawsze ważny był przekaz i tak samo jest w rapie. Dla mnie projekt z Litzą to kontynuacja tego co robiłem w hiphopie.
Zacząłeś docierać z rapem do słuchaczy metalu czy rocka i na forach fanów tych gatunków pojawiają się opinie w stylu "hiphop to dresy i chwdp, ale jest jeden inteligentny Hans". Podobnie kiedyś było na przykład z Fiszem. Nie uważasz, że tego typu szufladki są śmieszne?
No na pewno nie jestem jedyny i na pewno nie jest tak, że wszystko związane z rapem, musi sie kojarzyć z dresem. Chociaż taka jest prawda, że dużo rzeczy może się z nim kojarzyć. Od czasu do czasu oglądam klipy z tym co wychodzi w polskim rapie i znajduję to co zawsze piętnowałem – totalną napinkę, miny w stylu "jaki jestem groźny i jaki ze mnie prowincjonalny gangster", wypożyczony samochód, wijące się dupy... Teksty w stylu, że jest prawdziwy hiphop i my go robimy najlepiej, drugi kawalek o tym że najlepiej jest w moim mieście, a trzeci że to moja kolejna płyta i jestem super, a czwarty że jest nieprawdziwy hiphop i my z nim walczymy, kolejny o tym że jest prawda.. tylko jaka prawda? Gdzie tu temat? Głębsza treść? Dojrzalszy słuchacz muzyki, który nawet może być przychylny hiphopowi, słucha tego i zwyczajnie tego nie rozumie. Hiphop ma swoj slang, treści, tematy, które są fajne w tej konwencji, dla ludzi którzy w tej konwencji siedzą. Dla słuchacza z boku trudno to zrozumieć i się w tym odnaleźć. Ja chyba zawsze pisałem trochę inaczej...
Czy można przebić się do świadomości słuchaczy bez wsparcia dużej wytwórni? Płytę Hans/Deep wydaliście własnym sumptem, niezależnie.
Jak najbardziej można. Wtedy mieliśmy wsparcie portalu interia.pl, który promował nas na stronie głównej, co dało nam bodaj 120 tysięcy ściągnięć płyty w ciągu trzech tygodni. Graliśmy bardzo dużo koncertów, pokazaliśmy się. Na rzecz promocji płyty zrezygnowaliśmy ze sprzedaży. Zrobiliśmy jedynie limitowaną wersję dla fanów, którzy chcieli mieć nasz krążek na półce. Fajnie się to wszystko potoczyło, chociaż wiadomo że można było się spodziewać czegoś więcej. Prosiliśmy o dobrowolne wpłaty, za które chcieliśmy zrobić teledysk i to się akurat nie udało. Ludzie w Polsce nie są skłonni do płacenia za coś co mogą oficjlanie i za przyzwoleniem ściągnąć za darmo. Internet stwarza duże możliwości, obecnie więcej jest w Twoich rękach, zależy od tego jak bardzo jesteś obrotny, jak dużo masz charyzmy i energii do pracy. Dziś koncertują najwięcej ludzie którzy niekoniecznie lecą w radiu.
Jak wygląda sytuacja z koncertami po wydaniu "8"?
Podobnie jak po "Tripie", tych koncertów jest bardzo mało. Liczę, że uda nam się zrobić jakąś małą czy większą trasę zimą, bo planem na jesień jest Luxtorpeda. Być może zimą też kluby się ruszą, zobaczymy. Robimy teraz kolejny singiel, wykonujemy jakieś ruchy promocyjne, kwestią jest to, czy wywoła to jakikolwiek odbiór.
Na Hans Solo jest dość mało hiphopowych gości - Stachu, Wiśnix, Ron, Deep. Poza Deepem nie są to szerzej znani dziś raperzy.
Na tej płycie, tak samo jak i na poprzednich nie zapraszamy specjalnie gości. Sami wypełniamy kawałki od A do Z. Ja i Deep wystarczająco wypełniamy temat, nie ma sensu robić na siłe gościnnych występow. Poza tym nie funkcjonujemy jakoś szerzej na scenie hiphopowej i tak jakoś wychodzi. Jeśli kogoś się zaprasza na wspólny utwór to nie tylko dlatego że ktoś fajnie rapuje, ale też dlatego że tego człowieka się zna i wie się że można z nim wspólnie porozmawiać, napić się wódki i dobrze żyć. Dużo było takich powiązań na scenie hiphopowej, że niby były wspólne kawałki, przybijanie piątki, przytulanie, a kończyło się to jakimiś dissami.
Kilka lat temu miałeś plan żeby zrobić coś w stylu myspace'a dla polskich zespołow. Dlaczego ten projekt nie wyszedł?
Pewnie zrobiłbym to gdybym miał możliwości Zuckerberga. Śmieję się, po prostu przerosła mnie ilość rzeczy, które musiałbym zrobić. Żeby to wszystko dobrze działało, żeby zapewnić odpowiednie serwery, musiałbym wydać mnóstwo pieniędzy.. Kumpel który prowadzi agencje dał mi wykres wielkości stołu, na którym było napisane nad czym powinienem pomyśleć robiąc taki portal. Nie jestem umysłem ścisłym, nie znam się specjalnie na sprawach internetowych i po prostu wymiękłem. Zresztą powstało kilka portali, które są skierowane dla muzyków. W każdym razie myspace umarł i jest pole od popisu.
Jeśli jakiś młody i dobry raper, z którym nie miałeś jeszcze kontaktu, zaprosiłby Cię do współpracy to czy zgodziłbyś się na wspólny kawałek?
Dostaję sporo takich propozycji. Gdybym włączył jego muzykę i gdyby mnie to bardzo zaskoczyło to myślę, że ze spokojem bym się zgodził. Większość z tych rzeczy, które dostaje są fajne i na poziomie, ale nie czuję że to zapala u mnie iskierkę w głowie czy w sercu. Poza tym nie mam za bardzo czasu aby angażować w jakieś nowe projekty, muszę skupiać się na tym co mam najbliżej siebie.
A co jest w tym momencie najbliżej? Luxtorpeda, solowe nagrania, może płyta z Deepem?
Tak jak mówiłem, planem na jesień jest Luxtorpeda. Myślę, że Luxtorpeda i solowy projekt to na tyle odległe tematy, że nie kolidują ze sobą. Problem by się pojawił gdybyśmy grali tyle samo z Hans Solo co z Luxtorpedą. Póki co czekamy z Deepem aż dojrzeje w nas pomysł na kolejny album. Być może rapowy, bardzo surowy jak Deep/Hans. Może będzie to kolejny Trip, ale już z instrumentami. Pomysłów jest sporo, ale narazie nie wykonujemy żadnych nerwowych ruchów, nigdzie się nie śpieszymy, nikt nas nie pogania.
Dzięki za wywiad.
Rozmawiał: Jakub Sommerfeld
Znani dla FZ
Komentarze
Pozdrawiam !
Hans z Luxtorpedą będą w Uchu 25 października! Co prawda bardziej bym chciała Hans Solo, ale i tak super!
Cytuję Magda S.:
Co prawda też wolałabym 'Hans Solo' ale Luxtorpeda też jest dobra :)
Świetne...
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.