Eliminacje 2012_2




Wywiady "Graliśmy swoje" - wywiad z Łukaszem Ceglińskim z Happysad

 

 

O czym należy myśleć przed nagraniem debiutu? Co jest przyczyną sukcesu Happysad? Jak Internet pomógł muzykom w promocji? Jak radzą sobie ze stresem na koncercie? Jakich błędów należy uniknąć organizując festiwal? Zapraszamy do przeczytania wywiadu z gitarzystą Happysad - Łukaszem Ceglińskim.

 

Swoją przygodę z muzyką zaczynaliście już w 1995 roku, Wasz debiut przypadł na 2004. Gdybyście mogli poradzić młodym zespołom o czym należy pomyśleć przed nagraniem debiutanckiej płyty, co by to było?

 

Po pierwsze – wypadałoby znać bardzo dobrze partie swoich instrumentów. Studia nagrań do najtańszych nie należą, realizatorzy też muszą coś jeść i stawki swoje mają, a zaoszczędzony czas w studiu to realna kasa, która zostaje w kieszeni zespołu – na nowe struny, instrumenty czy nawet wydanie CD. Czyli czas to pieniądz;-) Po drugie: studio potrafi wyssać z muzyka energię. Fajnie jest pamiętać o tym, żeby muzyka na płycie miała ten sam charakter co w próbowni. Po trzecie: fajnie jest znaleźć wydawcę, który autentycznie polubi zespół, nie tylko od strony muzycznej, ale też takiej ludzkiej, kumpelskiej. Nie jest to wymóg konieczny, ale fajnie jest jak do wydawcy idzie się jak do kumpla, jak jest rodzinnie i interesem nie kierują tylko względy finansowe. Po czwarte: grać swoje!

 

Wasz debiut "Wszystko jedno" z 2004 został umieszczony wśród 50 najważniejszych w historii polskiego rocka, singiel spędził 33 tygodnie na Liście Przebojów Trojki. Jak myślicie, co było główną przyczyną sukcesu?

 

Trudno nam obiektywnie stwierdzić. O to pytać trzebaby redaktorów… No bo my właśnie graliśmy swoje. Piosenki proste jak drut, muzycznie i lirycznie. Świetnie się przy tym bawiliśmy, fajnie się grało koncerty, nagrywało demówkę, a potem nagle ludzie z całej Polski chcieli żebyśmy do nich przyjechali na koncert. I już. Co ich urzekło też trzeba pytać nie nas. Z wpisów na naszej stronie czy wypowiedzi fanów wynika, że chodzi o jakieś prawie idealne połączenie: ciekawe, wzruszające teksty dla każdego, bo o miłości, i muzyka – energetyczna, gitarowa. Ludzie lubią gdy się śpiewa o nich. Mogą się poczuć ważni. I to chyba nam niechcący wyszło.

 

Już od 2002 roku istnieje Wasza strona internetowa. Dzisiaj Internet to podstawowe źródło promocji, a jak było wtedy?

 

Wtedy było prawie tak samo, tylko Internet był dla wybrańców;-) Nasza demówka zaczęła żyć swoim życiem właśnie dzięki raczkującemu Internetowi. Z racji świeżości tego medium bardzo zwracaliśmy uwagę na naszą www. Ulepszaliśmy ją, zmienialiśmy grafikę, poprawialiśmy funkcjonalność i poprzez nią kontaktowaliśmy się z pierwszymi naszymi fanami. Dzięki www byliśmy świadkami tego jak nasza płyta demo zahacza o różne miasta i jakie emocje wywołuje. Teraz w Internecie można mieć wszystko i za darmo. W związku z tym nawał informacji, nawał promujących się zespołów, sprawia, że aby być zauważonym wypadałoby zrobić coś extra hiper mega oryginalnego. Wtedy po prostu trzeba było grać swoje piosenki.

 

Bogatsi w doświadczenie, czy Wasza chęć do wspólnego grania i koncertowania, jest równie duża, jak na początku kariery?

 

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że większa. Większa z racji świadomości tego co człowiek dostaje dla siebie grając w zespole. Adrenalina, kop energii, wspólna zabawa, świadomość instrumentu, pewność siebie, akceptacja płynąca od ludzi, kolejne przeżywanie utworów, które poprzez te lata nabrały nowych znaczeń, są częścią historii zespołu, inaczej się kojarzą. Dla nas to też, nie oszukujmy się, sposób na życie.

 

Jakie były najlepsze, a jakie najgorsze momenty w historii funkcjonowania Waszego zespołu?

 

Ja wiem, że dziesięciolecie to dobry moment na takie podsumowania, ale ja jednak wstrzymałbym się do okrągłych 50 urodzin i wtedy z większej perspektywy spróbował ogarnąć ten czas. Póki co mogę powiedzieć, że najlepsze momenty to te, w których wszystko udaje się zrobić tak jak zaplanowaliśmy, a najgorsze to te, w których trzeba było się z kimś rozstać.

 

 

 

Mówi się, że w Polsce mało kto kupuje płyty. Wasze koncertowe DVD z 2008 już w dniu premiery zyskało status Złotej Płyty. Jak to jest?

 

To jest pytanie o popularność i wypadałoby spytać o to fanów i osoby, które kupiły to DVD. Może to fajny zespół jest, który trafił w gusta słuchaczy jakimś dziwnym trafem i nie ma w tym innej, bardziej wymyślnej filozofii;-)

 

Jesteście organizatorem festiwalu SKARfest w Waszej rodzinnej miejscowości. Macie więc doświadczenie w organizowaniu koncertów. Jakich podstawowych błędów należy unikać, gdy chce się zorganizować koncert?

 

Ze strony zespołu grającego na festiwalach mogę powiedzieć, że nic tak nie obniża nastroju jak niewypełnienie raideru i jakieś techniczne niedociągnięcia. Pewnie później da się to zbilansować dobrą zabawą publiczności itp., ale niesmak pozostaje. Sprawa druga to zaplecza, czyli strefa backstage;-)Jeśli zespół przyjeżdża 200-600 km na koncert i po wyjściu z busa nie ma gdzie się podziać i musi z powrotem wejść do busa, bo nie ma nawet pół namiotu z herbatą, to humor może się popsuć. Są jakieś wymagania minimalne, które fajnie jest spełnić, aby zespół czuł się dobrze i miło zapamiętał imprezę.

 

Gracie bardzo dużo koncertów. Jak radzicie sobie ze zmęczeniem podczas kilku występów pod rząd?

 

Najbardziej męcząca część wyjazdów to są godziny spędzone w busie. Nic tak czasem nie wyprowadza z równowagi jak obolałe ciało po podróży. Koncert i ta chwila na scenie to wisienka na torcie. Jak kefirek na kaca. Totalna regeneracja. Oczywiście wymaga to włożenia resztek energii, która szybko wraca bo przecież jutro też jest koncert, też przyjdzie adrenalina;-) Tak naprawdę odpoczywamy w domu po powrocie. Jeśli przeżyjemy poniedziałek, który jest dniem najcięższym z racji wyraźnego powrotu do prozy życia, to już wtorek jest na pewno dniem napływu sił i regeneracji.

 

Jak oceniacie swój tegoroczny występ na Jarocinie? Podobała Wam się reakcja publiczności?

 

Nasz występ to lekki stres przed, wyładowanie go w trakcie pierwszych utworów, a potem już po prostu dobra zabawa. Fajnie było przede wszystkim dlatego, że nie czuliśmy się spięci obecnością kamer nagrywających materiał na DVD. Było dużo luzu. Publiczność jarocińska miła jak zwykle, wyrozumiała, dobrze reagująca. Myśleliśmy, że skoro urodziny, to ktoś na złość rzuci tortem w zespół, ale obyło się bez ekscesów;-) Czuliśmy się zaakceptowani.

 

Mieliście okazję posłuchać zespołów występujących na festiwalowej scenie Red Bull Tourbusa? Jeżeli tak, czy któryś zrobił na Was szczególne wrażenie?

 

No właśnie nie mieliśmy okazji posłuchać nikogo, ale z laureatami tej inicjatywy mieliśmy okazję zagrać na koncercie w Toruniu i mogę powiedzieć, że to fajne, bardzo dojrzałe granie, którego w Polsce niewiele.

 

Jak odbieracie pomysł utworzenia małej sceny i czy nie uważacie, że odbywające się na niej koncerty powinny trwać nieco dłużej i być lepiej promowane?

 

Utworzenie małej sceny to pomysł lepszy niż wpychanie zespołów nieznanych, młodych na scenę dużą od południa do 16, kiedy większość potencjalnych słuchaczy śpi na polu namiotowym. Długość ich występu jest mam wrażenie w miarę sprawiedliwie wywarzona pomiędzy możliwością skupienia przeciętnego festiwalowicza na muzyce nieznanego mu zespołu, a ilością kawałków jaki ten zespół musi wybrać, aby być zauważonym. Dla młodego zespołu 20 minut czy pół godziny na scenie to zawsze będzie jednak za mało;-)

 

Wasza najnowsza płyta, jest niecodziennym wydawnictwem – to covery Waszych utworów nagrane przez muzyków reprezentujących bardzo różne style. Jak doszło do nagrania tego krążka?

 

A doszliśmy do wniosku, że skoro pęka nam dyszka w tym roku, to jakiś prezent wypadałoby sobie wręczyć;-) Pomysły były różne. Myśleliśmy nawet o nagraniu starych utworów z okresu naszego liceum czy wczesnych studiów. Stanęło na obcykanym „Tribute to”, który dla nas wyszedł zaskakująco i tak jak napisaliśmy we wkładce do Zadyszki, sprawił nam wiele wzruszeń. Słuchanie wersji swoich utworów w kompletnie innym ujęciu niż te oryginalne, nasze, do których przywykliśmy, było pozytywnym szokiem, a także pewną nauką. Nauką postrzegania własnych muzycznych pomysłów, patentów, aranżacji, w sposób inny niż ten wyuczony, który ma się we krwi od tylu lat. Najfajniejsza w tej płycie jest właśnie ta podróż przez gatunki. Z grubsza wychodzi z tego jakiś miszmasz, ale po wsłuchaniu się w te kawałki po raz kolejny i kolejny mam wrażenie prawdziwego bogactwa muzycznego, interpretacyjnego, emocjonalnego. Dla nas jako autorów tych piosenek jest to wzruszające i przepiękne. Gorzej z fanami przyzwyczajonymi do wersji starych, oryginalnych, którzy w dodatku czekają jeszcze na nową płytę z nowym materiałęm;-)

 

Czy pisząc teksty, czujecie się odpowiedzialni za młodego słuchacza? Na forum na Waszej oficjalnej stronie, jest wątek "co daje Wam Happysad", gdzie fani piszą, że Wasza muzyka utrzymuje ich przy życiu.

 

W 100% odpowiedzialność możemy wziąć tylko za siebie. Za nikogo innego. Myślę, że w tej sytuacji mogę zgeneralizować i powiedzieć, że są osoby, których po prostu muzyka „utrzymuje przy życiu”, bo potrzebują jej jako sposobu na wyrażenie siebie, potrzebują jej jako potwierdzenia swojej wyjątkowości, albo wręcz przeciwnie – jako dowodu na to, że nie jestem sam, że ktoś myśli tak jak ja. Równie dobrze utrzymywać przy życiu może Behemoth jak i kabaret OTTO.

 

Jakie są najbliższe plany muzyczne zespołu?

 

Zabieramy się za nową płytę. Rok premiery: 2012. Jaka będzie? Z ponad dwudziestu przygotowanych na nią utworów wynika, że nawet my tego nie wiemy;)

 


Rozmawiał: Jakub Sommerfeld

 

Zdjęcia: http://www.skarzysko24.pl/content/view/1479/109/

pl-pl.facebook.com/happysadpl

Komentarze  

 
0 # 2011-11-23 18:35
Łódź Kocha happysad
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Znani dla FZ

FZ tworzy:5132 zespołów
25660 muzyków
Dodaj zespółZnajdź zespół
 

Przeczytaj również...

Marika to autorka tekstów i wokalistka spod znaku reggae, ragga, soulu, funk, muzyki dancehall i nu jazzu.  Supportowała takich artystów jak np. Macy...
Pono działalność artystyczną rozpoczął w 1996 roku. Jest członkiem formacji ZIP Skład, Zipera i TPWC. Pierwszy solowy album zatytułowany "Hołd" wydał w...
Jarek Janiszewski - wokalista i kompozytor kultowej Bielizny oraz założonej razem z członkami Big Cyca formacji Czarno-Czarni. Konferansjer i autor...
Które z ostatnich wydarzeń nadaje się na utwór Big Cyca?  Co Dżej Dżej myśli na temat walki z piractwem? Czy młodym zespołom brakuje luzu? Co radził...
Dlaczego musieliśmy czekać na nową płytę aż 10 lat? Jak Lombard podchodzi do nowych trendów w muzyce? Jakie pokusy czyhają na muzyków? Co zespół sądzi o...
Choć zespół Video istnieje zaledwie od kilku lat, zdążył już na dobre zagościć w świadomości polskich słuchaczy. Ich single bardzo często goszczą na...
Czym różni się solowa praca od pracy w zespole „Łzy”? Co Ania Wyszkoni myśli o programach w stylu „X Factor”? Jakie są jej wrażenia z występu na...
Czy media po nowym krążku bardziej interesują się Sobotą? Dlaczego "Gorączka sobotniej nocy" sprzedaje się lepiej niż "Sobotaż"? Skąd wziął się pomysł...
Tomasz Budzyński o "Soul Side Story", filmie "Podróż na Wschód", Facebooku, sznurówkach Roberta Brylewskiego i tajemniczych lądowaniach UFO w Polsce....
Łąki Łan zadziwiają wszystkich nie tylko muzyką, ale i scenicznym wizerunkiem. Zapraszamy do przeczytania wywiadu!                 ...

Partnerzy

INVESTcon GROUP S.A.OwsiakNet.pl - Portal Pozytywnych InformacjiFundacja Wielka Orkiestra Świątecznej PomocyPrzystanek Woodstock FestivalIzabelin StudioJedynka Polskie Radio
Salony Muzyczne RIFFPolsoundAplauz AudioCopernicus Center FundationESS Audio

Współpracujemy z...

United VisionMLWZSWAMserwis MuzaNowa.plG-Unit RecordsTattoo FestJimiWayTABASCO - Event Marketing i Produkcja TelewizyjnaBasheshKlub.fm