Eliminacje 2012_1




Wywiady Od wykonawcy zależy czy wykorzysta swoje szanse – wywiad z Anią Wyszkoni

 

 

Czym różni się solowa praca od pracy w zespole „Łzy”? Co Ania Wyszkoni myśli o programach w stylu „X Factor”? Jakie są jej wrażenia z występu na Przystanku Woodstock ? Jak wyglądała jej przygoda z zespołem Plateau ? Zapraszamy do przeczytania wywiadu z byłą wokalistką zespołu Łzy.

Czym różni się tworzenie solowego materiału, od tego, który powstaje wspólnie z zespołem?

Proces tworzenia piosenek jest podobny w obu tych przypadkach ponieważ zwykle czuwają nad nim i tak dwie, trzy osoby. Nawet w zespole ktoś musi ostatecznie decydować o formie utworu. Poza tym każdy zespół lub solista ma swój określony system pracy. Ja mogę powiedzieć o swoich doświadczeniach. Różnica między pracą w zespole a drogą solową polegała głównie na tym, że chłopcy chcieli pracować w zamkniętym, zespołowym gronie, a ja potrzebowałam świeżości i współpracy z ludźmi, którzy mogli wprowadzić w nasze kompozycje i brzmienie coś nowego.

Po wielu latach pracy w tej samej grupie byłam gotowa na szerokie otwarcie naszych drzwi dla innych kompozytorów, producentów. Lubię obserwować pracę fachowców, innych artystów i uczyć się od nich nowych rzeczy. Taka praca powoduje również rozwinięcie moich możliwości, wyciąga ze mnie to, czego wcześniej mogłam w sobie nie zauważać. Takiej potrzeby nie czuli chłopcy z zespołu, z którym pracowałam czternaście lat, więc nasze drogi się rozeszły.

Jak na wiadomość o opuszczeniu „Łez” zareagowali fani? Czy ciężko było odłączyć Ci się od tego, co funkcjonowało w Twoim życiu przez wiele lat i z pewnością budziło wiele wspomnień?

Mam wspomnienia lepsze i gorsze, ale nie żyję już ani tymi pierwszymi ani drugimi. Patrzę przed siebie. Chcę się rozwijać. Kiedy poczułam, że coś definitywnie się wypaliło, nie miałam wątpliwości, że rozstanie to słuszna decyzja. Dla fanów był to pewnie trudny moment, ale przecież nie zniknęłam ze sceny, wręcz przeciwnie, koncertuję coraz więcej, a koncerty z moim nowym zespołem różnią się mocno od tych z poprzednim zespołem. Jednak i ja i Łzy mamy grono fanów, którzy jeżdżą na koncerty w całej Polsce, więc myślę, że nie są pokrzywdzeni naszym rozstaniem.

Wasze pierwsze demo pojawiło się w 1996. Pamiętasz w jaki sposób było ono nagrywane? Czy istniała odczuwalna różnica od tego, z czym spotykasz się w studio dzisiaj?

Nasze demo powstało szybko. Byliśmy młodym zespołem, który cieszył się, że ma możliwość wejścia do studia i nagrania materiału, więc nie bardzo dbaliśmy o jakość. Dziś takie nagrania powstają pewnie w co trzecim garażu, bo możliwości są dużo większe.  Ja jestem na innym etapie drogi. Starannie dobieram ludzi, z którymi pracuję. W studiu jestem bardzo skupiona na każdym dźwięku i słowie. Zawsze dobrze się bawię, ale teraz jest to już na dużo wyższym poziomie. Naście lat temu działaliśmy po prostu spontanicznie. Teraz wchodzę do studia przygotowana, mam więcej czasu na prace nad wokalem, słucham efektów pracy, mam czas i możliwość poprawienia tego, z czego nie jestem zadowolona. Wtedy nie miałam takiej szansy.

Album „W związku z samotnością” osiągnął status platynowy i sprzedał się w liczbie ponad 125 tysięcy egzemplarzy. Sześć lat później wydany został „The Best Of” i również pokrył się platyną, lecz tym razem nabyło go przynajmniej 30 tysięcy osób. Czy dziś naprawdę ludzie nie kupują już płyt? Myślisz, że są one za drogie, czy po prostu brakuje w naszym kraju kultury ich kupowania?

Na całym świecie zmieniły się nakłady sprzedaży płyt. To przede wszystkim kwestia internetu. Głównie bardzo młodzi ludzie ściągają pojedyncze utwory z sieci. Ale ja nie mam powodu do narzekań. Płyta „Pan i pani” osiągnęła status platynowej sprzedając się w nakładzie ponad czterdziestu pięciu tysięcy egzemplarzy, a fenomenem jest to, że po ponad 2,5 roku od premiery, ciągle znajduje się na OLiSie czyli rankingu najlepiej sprzedających się płyt w Polsce. Nad całym albumem pracuję z takim samym zaangażowaniem, jak nad piosenkami, które są potencjalnymi kandydatkami na singla. Myślę, że dzięki temu często słyszę opinie słuchaczy, że cała płyta jest dobra i się nie nudzi. Nie dopuszczam do zapychania miejsca na krążku przypadkowymi i niedopracowanymi utworami.

Czy będąc młodym zespołem, jest jeszcze sens wydawania płyt w postaci fizycznej, jeśli nie otrzymują one odpowiedniego medialnego wsparcia i prawdopodobnie nikt nie puści ich w polskim radio i telewizji?

Nie wiem dlaczego panuje ogólne przekonania, że radia nie grają polskiej muzyki. Może problem tkwi w muzyce, bo artyści coraz mniej dbają o jakość kompozycji. Często wydają piosenki, których ludzie nie chcą słuchać, za brak zainteresowania obwiniając media. Są artyści, którzy nawet bez komercyjnych rozgłośni radzą sobie fantastycznie, a są tacy, którzy nawet przy dużej promocji nie sprzedają płyt. Na fali wszystkich programów typu „X-Factor” czy „Must Be The Music” młodzi muzycy i wokaliści nie powinni narzekać na brak możliwości promowania się. Niestety nie wszyscy zapadają w pamięć. Nie wszyscy potrafią zaczarować publiczność. I niestety wielu z nich zapomina, że wygrana w takim programie to początek drogi. Od wykonawcy zależy czy wykorzysta swoją szansę, bo bycie na scenie to oddanie i ciężka praca, a nie tylko spijanie śmietanki i sława.

Wygrałaś „Szansę na sukces” w 2000 roku. Wtedy był to chyba jedyny program dla młodych muzyków w telewizji, od tego czasu pojawiło się ich mnóstwo. Co sądzisz o wspomnianych programach typu „X Factor” czy „Must Be The Music”? Gdybyś zaczynała karierę dzisiaj, zdecydowałabyś się na udział w takiej rywalizacji?

Każdy z programów dających młodym, utalentowanym ludziom możliwość pokazania swoich możliwości jest dla nich szansą. Niestety już jakiś czas temu odniosłam wrażenie, że w tych programach wcale nie chodzi o talent tych osób, a o robienie pieniędzy przez komercyjne stacje telewizyjne. Po wygranej w programie młody artysta najczęściej pozostawiony jest sam sobie. Bez managera i profesjonalistów w dziedzinie, w której się porusza, nie ma dużej siły przebicia. Z drugiej strony często niedojrzali zdobywcy głównych nagród myślą, że wygrana to szczyt góry lodowej,  nie chcą nad sobą pracować ani słuchać rad fachowców. Nawał takich programów powoduje, że widzowie szybko zapominają o tych, których jeszcze przed chwilą podziwiali. Tylko ciężką pracą zwycięzca może dojść do większego sukcesu i utrzymania się  na tak zwanej fali.

 

 

Jak ważny dla młodego zespołu jest menadżer?

Dobry manager jest jak członek zespołu. Zaangażowany w proces tworzenia materiału, a jednocześnie z większym dystansem niż sam artysta, buduje w głowie pomysł na jego promocję. Tylko będąc przekonanym w stu procentach do tego, co robi artysta, manager może przekonać innych. Musi, tak jak wykonawca skupić się na artystycznej stronie kariery swojego podopiecznego, potencjalne zyski stawiając na drugim planie.

W 2004 roku Łzom niewiele zabrakło do tego, by wyjechać na Konkurs Eurowizji w Stambule. Wiemy jednak, że w tym roku Polska nie będzie miała swojego reprezentanta. Jak oceniasz tę decyzję Telewizji Polskiej? Czy jest w ogóle czego żałować?

Uważam, że problem tkwił zawsze w braku poparcia dla artystów reprezentujących nasz kraj. Po mniej udanych występach i niskich miejscach zajmowanych na Eurowizji, zespoły spotykały się z falą krytyki i długo musiały odbudowywać swoją pozycję. To spowodowało, że popularni artyści nie chcieli już brać udziału w eliminacjach. W ostatnich latach w preselekcjach pojawiały się już tylko nieznane twarze. Tym samym spadło zainteresowanie Polaków całym wydarzeniem. Konsekwencją tego jest decyzja telewizji, która zupełnie mnie nie dziwi.

Które z otrzymanych nagród są dla Ciebie najważniejsze? Czy większą satysfakcję daje nagroda publiczności, czy ta przyznawana przez profesjonalne jury?

Każda nagroda jest dla mnie ważna. Przez wiele lat otrzymałam cudowne nagrody od fanów: Superjedynki, Złote i Srebrne Premiery w Opolu, Comety Vivy, Mikrofony Popcornu, Złote i Platynowe Płyty i wiele innych. Każda z nich jest dla mnie wyrazem uznania i ukoronowaniem mojej pracy. Tak samo cenne jest uznanie ludzi, z którymi pracuję i którzy przyglądają się branży muzycznej na co dzień, ponieważ są z nią ściśle związani. Ważna jest więc również  nagroda dziennikarzy i fotoreporterów przyznana mi podczas festiwalu w Opolu.

Miałaś okazję spędzić już wiele lat na scenie. Lepiej grywa Ci się na festiwalach, dla wielotysięcznej publiczności, czy w klubach, w których panuje jednak bardziej kameralna atmosfera?

Uwielbiam bezpośredni kontakt z publicznością. Koncerty to mój żywioł. Każdy z nich jest dla mnie wyjątkowy, bez względu na to czy jestem na dużej scenie, a przed telewizorami oglądają mnie miliony czy spotykam się ze słuchaczem w małym klubie. Na pewno wolę dwugodzinne koncerty niż pięciominutowy występ podczas festiwalu. Podczas tych pierwszych można nawiązać bliższy kontakt z widzem i pokazać mu kilka swoich twarzy. Występy telewizyjne rządzą się innymi prawami. Trzeba w krótkim czasie pokazać to, co się ma najlepszego. Nie ma czasu na stopniowanie napięcia, budowanie dramaturgii. Do takich występów przygotowuję się zupełnie inaczej.

Wspólnie z Plateau miałaś również przyjemność wystąpić nie przed wielotysięczną, a wielosettysięczną publicznością. Mówi się, że w 2011 roku do Kostrzyna przyjechało nawet siedemset tysięcy osób. Jak wspominasz ten czas? Podobała Ci się przygoda z Woodstockiem?

Woodstock to ogromne przeżycie. Uczestniczyłam w tym wydarzeniu pierwszy raz i marzę, by kiedyś wystąpić tam ze swoim repertuarem i pełnym moim koncertem. Setki tysięcy ludzi pod sceną to niecodzienny widok nawet dla światowych gwiazd. Cieszyło mnie, że repertuar Marka Grechuty w tak nietypowym wykonaniu został tak dobrze przyjęty przez młodą publiczność.

 

 

Skąd w ogóle pojawił się pomysł na wspólne granie przy „Projekcie Grechuta”? Czy myślałaś, by w przyszłości grywać jeszcze w innych projektach?

Wszystko zaczęło się od wspólnego managera. Maciej zajął się zespołem Plateau, kiedy chłopcy przygotowywali nagranie płyty „Projekt Grechuta”. Postanowił nieco ożywić całość i zaprosić do współpracy gości. Już na płycie pojawiło się kilka wielkich nazwisk. Koncerty ciągle ewoluują. Coraz więcej znanych i szanowanych artystów chętnie przyjmuje zaproszenie do wspólnych występów. Ja byłam jedną z pierwszych zaproszonych osób. Zachwyciło mnie podejście Plateau do repertuaru Marka Grechuty. To dzięki nim na nowo odkryłam twórczość tego wielkiego artysty.

Dzięki tej współpracy poznałam wielu cudownych ludzi, bez których polska muzyka nie byłaby tym samym czym jest. Wśród nich Marek Jackowski, z którym połączyła mnie również serdeczna znajomość poza sceną. Wystąpił nawet razem ze mną na festiwalu w Opolu w utworze Maanamu „Raz Dwa Raz Dwa”. Uwielbiam bawić się muzyką. Chętnie eksperymentuję. Nie wykluczam udziału w innych podobnych projektach.

Koncertowałaś także w Stanach. Czy polonijna publiczność słucha polskiej muzyki i pojawia się na koncertach? Jak odbierają oni polskich artystów i czy w rozgłośniach radiowych puszczane są zespoły królujące na listach przebojów w Polsce?

Za oceanem Polacy są niewątpliwie bardzo stęsknieni za ojczyzną i wszystkim, co z nią związane. Nie brakuje tam polskich rozgłośni radiowych ani koncertów polskich artystów. Zmieniły się jednak nieco możliwości finansowe mieszkających tam Polaków. Odczułam to szczególnie podczas ostatniej wizyty w październiku minionego roku. Choć ludzi było dużo, wiem że staranniej wybierają wydarzenia, w których uczestniczą.

Każdy z koncertów za granicą wspominam bardzo dobrze, bo wiem, że na każdym z nich najwięcej zależało właśnie ode mnie. I w tej kwestii koncerty za granicą niczym nie różnią się od tych w naszym kraju. Publiczność odwzajemnia emocje, które płyną ze sceny. Jeśli na scenie nie ma radości i porządnej dawki energii, to i na widowni będzie wiało nudą. Zawsze daję z siebie więcej niż sto procent.

Posiadasz własny Fan Club. Jak istotna dla muzyka jest świadomość, że ludzie doceniają Twoją twórczość i wspierają Cię na każdym kroku?

Gdybym tworzyła muzykę dla siebie, na pewno nie czerpałabym z tego takiej radości. Wszystko, co robię, robię dla moich fanów i dzięki nim. To, że mam grupę tak oddanych mi ludzi, którzy jeżdżą na moje koncerty po całej Polsce, dodaje wiary w sens tego, co się dzieje. Poświęcam im dużo czasu. Po koncertach zawsze znajduję chwilę na rozmowę. Ale dbam nie tylko o tych, którzy zawsze mi towarzyszą. Uwielbiam zdobywać nowych fanów i wiem, że szansą na to jest każdy koncert. Cieszę się, że z każdym koncertem ich liczba rośnie. Dostaję też mnóstwo listów i maili, w których słuchacze dziękują mi za muzykę, którą tworzę. To najpiękniejsze, co może spotkać artystę.

Miałaś epizod związany z aktorstwem – wystąpiłaś w „Na dobre i na złe”. Jak do tego doszło? Chciałabyś ponownie spróbować swoich sił w roli aktorki?

Praca na planie serialu była bardzo przyjemna i interesująca. Przyjęłam propozycję gościnnego udziału, bo lubię wyzwania i starałam się przygotować do tego wydarzenia najlepiej jak potrafiłam, ale mam świadomość tego jak ważne w każdym zawodzie jest doświadczenie. Nigdy nie wiązałam swojej przyszłości z aktorstwem i nie mam żadnego przygotowania do pracy w tym zawodzie. Grałam instynktownie i bawiłam się tym, co mnie spotkało. Była to wspaniała, ale jednak jednorazowa przygoda.

Dziekujemy za rozmowę!

 

Pytania zadawali: Artur Kasprzyk i Jakub Sommerfeld

Foto: Łukasz Pecak


Komentarze  

 
0 # Rufin z Gorzowa 2012-01-19 16:40
Aniu kochamy Cię wszyscy;"starzy"i nowi fAni :-) I NIGDY nie przestaniemy Cię słuchać i za Tobą jeździć po Polsce.A może i po świecie?Dziękuję Ci za "ciarki i łzy".
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Znani dla FZ

FZ tworzy:5132 zespołów
25660 muzyków
Dodaj zespółZnajdź zespół
 

Przeczytaj również...

Marika to autorka tekstów i wokalistka spod znaku reggae, ragga, soulu, funk, muzyki dancehall i nu jazzu.  Supportowała takich artystów jak np. Macy...
Pono działalność artystyczną rozpoczął w 1996 roku. Jest członkiem formacji ZIP Skład, Zipera i TPWC. Pierwszy solowy album zatytułowany "Hołd" wydał w...
Jarek Janiszewski - wokalista i kompozytor kultowej Bielizny oraz założonej razem z członkami Big Cyca formacji Czarno-Czarni. Konferansjer i autor...
Które z ostatnich wydarzeń nadaje się na utwór Big Cyca?  Co Dżej Dżej myśli na temat walki z piractwem? Czy młodym zespołom brakuje luzu? Co radził...
Dlaczego musieliśmy czekać na nową płytę aż 10 lat? Jak Lombard podchodzi do nowych trendów w muzyce? Jakie pokusy czyhają na muzyków? Co zespół sądzi o...
Choć zespół Video istnieje zaledwie od kilku lat, zdążył już na dobre zagościć w świadomości polskich słuchaczy. Ich single bardzo często goszczą na...
Czym różni się solowa praca od pracy w zespole „Łzy”? Co Ania Wyszkoni myśli o programach w stylu „X Factor”? Jakie są jej wrażenia z występu na...
Czy media po nowym krążku bardziej interesują się Sobotą? Dlaczego "Gorączka sobotniej nocy" sprzedaje się lepiej niż "Sobotaż"? Skąd wziął się pomysł...
Tomasz Budzyński o "Soul Side Story", filmie "Podróż na Wschód", Facebooku, sznurówkach Roberta Brylewskiego i tajemniczych lądowaniach UFO w Polsce....
Łąki Łan zadziwiają wszystkich nie tylko muzyką, ale i scenicznym wizerunkiem. Zapraszamy do przeczytania wywiadu!                 ...

Partnerzy

INVESTcon GROUP S.A.OwsiakNet.pl - Portal Pozytywnych InformacjiFundacja Wielka Orkiestra Świątecznej PomocyPrzystanek Woodstock FestivalIzabelin StudioJedynka Polskie Radio
Salony Muzyczne RIFFPolsoundAplauz AudioCopernicus Center FundationESS Audio

Współpracujemy z...

Portal muzyków i realizatorów Realizator.plGitarzystaRockMetal.plKlub FABRIKA PoznańLion Stage ManagementFantom MediaUnited VisionMLWZSWAMserwis MuzaNowa.pl